Reklama

Reklama

M. Pajączek: „Drużyna nigdy nie jest kompletna”

Opublikowano: ndz, 5 sty 2020 17:12
Autor:

M. Pajączek: „Drużyna nigdy nie jest kompletna” - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W ostatnich dniach na łamach portalu Widzew24 pojawił się obszerny, dwuczęściowy wywiad z prezes Widzewa Łódź, Martyną Pajączek, który jest swego rodzaju podsumowaniem pół roku pracy w klubie.

Reklama

W wywiadzie z Martyną Pajączek zostało poruszonych wiele spraw związanych z klubem, jego bieżącą działalnością jak i planami na przyszłość. Oto najciekawsze fragmenty:

O początku pracy w Widzewie

 - Nie ma dwóch takich samych klubów. Każdy ma inną historię i jest w różnym momencie rozwoju. Klub to żywy organizm, jeden jest w trakcie organizacji, budowania struktur, a drugi jest już świetnie skonstruowany i skupia się na bieżącym funkcjonowaniu. Żeby dobrze wykonywać pracę na stanowisku prezesa klubu, trzeba dobrze rozumieć jego specyfikę i dostrzegać czym różni się od innych, żeby cennych cech nie zgubić. Należy też wiedzieć, co trzeba zrobić jako pierwsze. W Widzewie także są rzeczy, które świetnie działają, ale również takie, które w zasadzie trzeba zbudować od nowa.

 - Na początku byłam trochę zaskoczona tym smutkiem na twarzach, po nieudanym poprzednim sezonie. Kontrastowało to z moim zapałem do budowania nowego. Trzeba było się szybko otrząsnąć i pokazać wszystkim swoją siłę przy drugim podejściu. Powoli budujemy zespoły ludzkie, widzę z tygodnia na tydzień jak się to zmienia, przyjemne uczucie. To, co jest fajne w Widzewie, to gros ludzi, którzy chcą pomóc, interesują się codziennymi potrzebami klubu. Te pół roku to dużo pracy u podstaw.

O rozbudowie Akademii Widzewa i szkoleniu młodzieży

 - Wokół zespołu jest cały obszar, która skrywa się pod nazwą Akademia Widzewa i tutaj mamy zaledwie zalążek projektu. Nie można jeszcze nawet powiedzieć, że wylaliśmy już pod nią fundamenty. Może jakąś ich część. Cały czas jesteśmy w fazie projektowania, to jest kolosalne przedsięwzięcie i żeby dobrze je przeprowadzić, trzeba mieć moduł działania, wzór, który potem można powielać.

 - Wprowadzamy powtarzalność, jakość względem trenerów i zawodników. Ale to jest proces, idzie to sprawnie, ale wymaga olbrzymiej pracy. Jesteśmy dopiero na początku drogi, jeżeli chodzi o akademię. Fajnie, że start poszedł szybko, okazało się, że z Maćkiem Szymańskim pracowaliśmy już według podobnej metodologii, więc było łatwiej.

O sytuacji finansowej klubu

 - Budżet się bilansuje, nic złego się nie dzieje. Nie ma ryzyka, że przydarzy się jakiś poważny problem. Zawsze pieniądze trzeba wydawać ostrożnie, z rozwagą. Futbol jest jak gąbka, położysz pięć milionów, to je wchłonie. Dasz dwadzieścia milionów, też wchłonie. Moim zdaniem najważniejsze jest to, jak wydaje się pieniądze.

 - Póki co są środki na bieżące, ale nierozrzutne funkcjonowanie, trzeba natomiast wygospodarować trochę na innowacje czy rozbudowy. No i stronę przychodową należy powiększać. Na razie jest stabilnie, ale bez szaleństw. A jak przyjdą duże pieniądze, to będziemy mogli realizować pomysły ekstra.

O rewolucji w pionie sportowym i wynikach pierwszej drużyny

- Gdybym nie wierzyła w to, co robię, to bym tego nie zrobiła. Oczywiście, miałam z tyłu głowy to, że początek może nie być wcale prosty, dlatego istotne było to, żeby drużyna szybko się zmobilizowała. Najgorsze co można zrobić, to głupio potracić punkty. Mam wrażenie, że zespół się spiął, choć parę meczów bolało. Z każdym tygodniem widać było progres, sportowy i mentalny. Zawodnicy ufali koncepcji trenera, konsekwentnie pracowali i zebrali owoce. Szkoda, że runda się skończyła, ale na to już nie mamy wpływu.

- Zespół miał być w tabeli na miejscu dającym bezpośredni awans do I ligi i jest na nim na koniec rundy. Trudno więc mieć jakieś większe pretensje. Owszem, były mecze, które mogły wyglądać lepiej, ale były także fenomenalne. Jak to w futbolu. Piłkarze dali kibicom kilka bardzo fajnych momentów, chwilami zaliczali wpadki, ale wychodzili z nich. Koniec końców Widzew jest liderem. Od początku wiedzieliśmy, że zespół będzie rozwijał się z każdym spotkaniem.

O zimowych transferach

 - Zamierzamy ściągnąć trzech, może czterech zawodników. To mają być piłkarze zarówno do rywalizacji, ale także na tyle mocni, by z marszu wskoczyć do jedenastki. Pozycje, na jakich potrzebujemy świeżej krwi, są już wskazane, grono zawodników wybrane. Przed nami rozmowy z nimi, a także z tymi, którzy są przewidziani do odejścia. Nie chcemy znacząco zwiększać liczebności kadry, dlatego transfery będą zależały także od tego, jak potoczą się negocjacje na temat rozstań. Drużyna nigdy nie jest kompletna, zamknięta od A do Z. Cały czas trzeba w niej coś przestawiać, ale w żadnym wypadku nie planujemy przebudowy.

 - Naszym celem jest awans. Jeżeli mamy dobrze funkcjonujący mechanizm, to naszym zadaniem jest go chronić, dlatego nie pozwolimy, żeby zespół został rozgrabiony. Musiałaby pojawić się jakaś wyjątkowo fantastyczna oferta, żebyśmy w ogóle rozważali sprzedaż któregoś z zawodników. Nikomu nie kończy się obecnie kontrakt, więc nie ma zagrożenia, że stracimy jakąś wiodącą postać.

Całą rozmowę znajdą państwo na stronie Widzew24 w dwóch częściach:
Część 1
Część 2

Polecamy: A. Świątczak: „Kibicuję ŁKS-owi od wielu lat” [WIDEO]
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.