Reklama

Reklama

PIŁKA NOŻNA: J. Paszulewicz po meczu Widzew – Pogoń: „Zdajemy sobie sprawę z naszych słabości”

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

PIŁKA NOŻNA: J. Paszulewicz po meczu Widzew – Pogoń: „Zdajemy sobie sprawę z naszych słabości” - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Pomimo zmiany na ławce trenerskiej Widzew Łódź nie zdołał poprawić osiąganych wyników. Po dwóch meczach pod wodzą Jacka Paszulewicza łodzianie wciąż nie mogą przełamać serii remisów.

Po niedzielnym meczu z Pogonią pomeczowe wywiady były dla piłkarzy i trenera szczególnie trudne, ponieważ łodzianie byli bliscy zwycięstwa. W pierwszej połowie to oni przeważali, jednak w drugiej oddali inicjatywę i stracili bramkę na własne życzenie.

Trener Jacek Paszulewicz daleki był jednak od krytyki swoich piłkarzy, choć zdawał sobie sprawę, że zadowolenia z wyniku i z przebiegu spotkania być nie może.

- Nie w takich nastrojach mieliśmy się tutaj spotkać. Wszyscy liczyliśmy, że uda się nam przełamać impas, ale nie udało się – zaczął szkoleniowiec Widzewa - Odbiór tego remisu jest inny niż w Elblągu, uważam jednak, że w pierwszej połowie byliśmy drużyną, którą wszyscy chcieliby oglądać. Wymienialiśmy podania, kreowaliśmy sytuacje i mieliśmy przewagę. W drugiej oddaliśmy pole rywalom, a oni to wykorzystali – przyznał Paszulewicz.

Trener Czerwono-biało-czerwonych ma nadzieję, że nadchodzący tydzień pozwoli mu na wyeliminowanie słabości jego zespołu i wciąż pozytywnie patrzy na sytuację Widzewa w tabeli.

- Zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i liczymy na to, że najbliższy tydzień, podczas którego w końcu będziemy mogli dłużej potrenować, pozwoli je wyeliminować. Kolejka ułożyła się pod Widzew, my nie wykorzystaliśmy szansy, ale cały czas jesteśmy w grze – zauważa trener łodzian – Dlatego jestem nastawiony pozytywnie i wierzę, że ten przełom musi przyjść. Oby w następnym spotkaniu – zakończył.

Spotkanie obfitowało jednak nie tylko w wydarzenia czysto sportowe. Sfrustrowani kibice zaczęli gwizdać w pewnym momencie również na swoich zawodników, a nerwy puściły Patrykowi Wolańskiemu, który różnymi gestami „odpowiedział” kibicom na ich zachowanie.

- Poniosło mnie w trakcie meczu, chciałem bardzo przeprosić kibiców za swoje zachowanie. Nie pokazywałem obraźliwych gestów, co już mi niektórzy dopisują, jednak niepotrzebnie wymachiwałem rękami – przyznał po meczu golkiper Widzewa – Poniosły mnie emocje, adrenalina jest nieprawdopodobna, zwłaszcza jak stoi się z tyłu i robi co może, a nie wychodzi, przez co znowu tracimy bramkę na 1:1 – stwierdził Wolański.

I dodał: - Nie chciałbym mieć wrogów wśród kibiców, chociaż od tygodni dostajemy takie wiadomości, że to się w głowie nie mieści. Bardzo bym prosił o większe wsparcie dla nas, a nie wygwizdywanie i hasła „Widzew grać – k**** mać” przy wyniku 1:0 – zakończył bramkarz łódzkiej drużyny.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy