Reklama

Piłkarskie starcie ŁKS Łódź z Resovią na Stadionie Króla. Na trybunach szaleństwo [ZOBACZ ZDJĘCIA]

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Tomasz Śliwiński

Piłkarskie starcie ŁKS Łódź z Resovią na Stadionie Króla. Na trybunach szaleństwo [ZOBACZ ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
224
zdjęć

Piłkarskie starcie na Stadionie Króla w Łodzi | foto Tomasz Śliwiński

Udostępnij na:
Facebook
Sport Na trybunach prawdziwe piłkarskie emocje, zarówno wśród najmłodszych fanów, jak i tych, którzy przyjeżdżają na mecze ŁKS-u od lat. Łódzki Klub Sportowy zdobył dwie bramki - w 30 minucie Pirulo i w 61 Karol Chuchro.

Piłkarze ŁKS-u Łódź był w tym meczu zespołem dużo lepszym, ale błąd bramkarza w końcówce przyniósł nam nieoczekiwane emocje przed ostatnim gwizdkiem Tomasza Marciniaka. Fani biało-czerwono-białych mogą być jednak zadowoleni, bo ich ulubieńcy dopisali sobie kolejny komplet punktów. 

Pierwszą naprawdę groźną sytuację Ełkaesiacy stworzyli sobie w 18. minucie. Do akcji ofensywnej podłączył się Dankowski, który płaskim podaniem znalazł w polu karnym Janczukowicza. Ten ładnie przyjął i odwracając się oddał bardzo groźne strzał. Z trudem strzał napastnika ŁKS-u obronił Pindroch, a dobitka Szeligi okazała się bardzo niecelna. 

Starcie ŁKS Łódź z Resovią Rzeszów na Stadionie Miejskim w Łodzi

Pod łódzką bramką groźnie było niecałe pięć minut później. Mróz dośrodkował z rzutu rożnego, a do stuprocentowej sytuacji doszedł jego kolega z zespołu. Ten, mając znakomitą okazję, uderzał jednak niecelnie. 

Kilka minut później Piotr Janczukowicz stanął przed kolejną szansą. Tym razem kibice będący na Stadionie Króla nie mają pojęcia jak napastnik ŁKS-u nie skierował piłki do siatki. Janczukowiczowi trzeba oddać, że świetnie zachował się przy przyjęciu piłki, gdzie ładnym obrotem zgubił obrońcę, ale napastnik ŁKS-u będąc dwa metry od bramki i mając przed sobą już tylko bramkarza, miał obowiązek zamienić tę szansę na gola. Piotr Janczukowicz przegrał jednak pojedynek z Robertem Pindrochem. 

Niemoc strzelecką w pierwszej połowie przełamał jednak nie kto inny, jak Pirulo. Fatalny błąd w okolicach własnego pola karnego popełnił Kanach, który oddał za darmo piłkę Janczukowiczowi.