Reklama

Reklama

Wojciech Stawowy: „Cierpliwość powoli zaczyna się kończyć”

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Wojciech Stawowy: „Cierpliwość powoli zaczyna się kończyć” - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Trener Wojciech Stawowy pojawił się na konferencji przed środowym spotkaniem z Jagiellonią i opowiedział m.in. o stylu i sposobie, jak chciałby, aby prezentował jego zespół. Szkoleniowiec ŁKS-u wskazał także elementy, które należy poprawić w grze drużyny, aby ta w końcu zaczęła regularnie punktować.

 Na początek trener odniósł się do zremisowanego w ostatniej kolejce spotkania z Rakowem Częstochowa. Przypomnijmy, że ŁKS prowadził w Bełchatowie 1:0 po golu w 32 minucie. Podopieczni trenera Stawowego nie byli w stanie dowieźć korzystnego rezultatu do końca, a mecz zakończył się ostatecznie podziałem punktów, po tym jak gola na wagę remisu zdobył tuż po zmianie stron stoper drużyny gospodarzy, Jarosław Jach:

!reklama!

- Ten mecz był o wiele lepszy w naszym wykonaniu. Oglądając ten mecz można wyciągnąć wiele pozytywów i widać, że praca, którą wykonujemy ruszyła do przodu. Czujemy niedosyt po tym spotkaniu, bo przecież prowadziliśmy, ale trzeba oddać Rakowowi, że stworzył sobie dużo sytuacji bramkowym, dlatego z tego jednego punktu może nie należy się cieszyć, ale na pewno trzeba go szanować. – powiedział Wojciech Stawowy na temat ostatniego meczu z Rakowem.

Szkoleniowiec Łódzkiego Klubu Sportowego w kolejnej wypowiedzi odniósł się skuteczności, która szwankuje zarówno pod bramką przeciwnika, jak i we własnym polu karnym. Wiemy przecież, że ŁKS stracił w tym sezonie już 46 bramek. Więcej strzałów, po których bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki na swoim koncie ma tylko Wisła Płock:

Cały czas szukamy optymalnych rozwiązań. Nie dlatego, że nie mieliśmy ich przygotowanych wcześniej, ale z tego względu, że każdy tydzień jest inny, zupełnie inaczej zawodnicy wyglądają w mikro cyklu. Jedni gorzej, drudzy lepiej i przed każdym meczem trzeba po prostu wybrać tę optymalną jedenastkę. Ja sobie zdaję sprawę, że są pewne niedoskonałości w naszej grze i jedną z nich jest skuteczność, którą należałoby zdecydowanie poprawić, a szczególnie to ostatnie podanie. W meczu z Rakowem mieliśmy takie sytuacje, że tego ostatniego podania otwierającego brakowało. Oczywiście, większa dyscyplina jeśli chodzi o grę defensywną, ale całego zespołu, bo jak analizujemy mecz to widać, że pracy w tym elemencie jest bardzo dużo. – skomentował grę swojego zespołu Wojciech Stawowy.

Na konferencji przed środowym meczem pojawił się zarzut, że ŁKS czuję się lepiej w grze z piłką przy nodze pod bramką przeciwnika niż pod własnym polem karnym do czego również odniósł się szkoleniowiec klubu z al. Unii:

- Myślę, że generalnie piłkarze ŁKS-u czuję się dobrze przy piłce, bo tak byli tutaj dobierani. To są zawodnicy kreatywni, techniczni, którzy lubią taki styl grania i wydaje mi się, że to, że potrafią wyjść spod presji, co było widać w meczu z Rakowem, że pomimo bardzo wysoko zakładanego pressingu przez Raków, potrafiliśmy sobie z tym poradzić, świadczy o tym, że i pod swoją bramką zawodnicy czuję się dobrze z piłką przy nodze. Ja bym powiedział, że pewne mankamenty pojawiają się wtedy, kiedy piłki nie ma i kiedy trzeba się odpowiednio ustawić całym zespołem, broniąc dostępu do naszej bramki. Tutaj widzę dużo rzeczy do poprawienia.

We wspomnianym meczu z Rakowem Częstochowa, drużyna z Łodzi miała olbrzymie problemy z bronieniem stałych fragmentów gry. W meczu z Jagiellonią sytuacja może wyglądać jeszcze gorzej, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że zabraknie w składzie meczowym najwyższego piłkarza z pola, Macieja Dąbrowskiego, który pauzuje za kartki:

- W Jagielloni nie będzie tylu wysokich zawodników, co w Rakowie, to też trzeba wziąć pod uwagę. Raków to drużyna zbudowana w oparciu o bardzo dobre warunki fizyczne. Nasze problemy w Bełchatowie wynikały bardziej z bardzo dobrych warunków fizycznych gospodarzy, a nie naszych błędów. Jagiellonia to oczywiście zespół, który potrafi wykonywać stałe fragmenty gry, ale warunkami fizycznymi jest to drużyna zbliżona do mojej drużyny. – powiedział Stawowy.

Wiemy również, że ŁKS ma problem na pozycji napastnika. Nie ma kadrze zawodnika, który taśmowo zdobywałby bramki dla Łódzkiego Klubu Sportowego:

- Mam jeszcze troszkę czasu, żeby się nad tym zastanowić. Szansę dostał Jakub Wróbel, szansę dostał Łukasz Sekulski, Samuel Corral jeszcze takiej szansy nie dostał. Oczywiście można robić różnego rodzaju przetasowania. Ja nie jestem fanem dawania zawodnikowi szansy tylko w jednym spotkaniu, a jeśli coś pójdzie nie tak, to sadzać go do razu na ławce. Jeśli wybiorę kogoś na pozycję numer 9, to wybiorę go tylko dlatego, że według mnie będzie to najlepsze rozwiązanie dla zespołu. Dzisiaj nie chcę mówić, czy to będzie ktoś z tej dwójki, która już grała, czy ktoś, kto jeszcze tej szansy nie dostał. – oznajmił Wojciech Stawowy.

Trener Rycerzy Wiosny zdradził także, jak chciałby, aby jego zespół prezentował się na boisku:

- Pracujemy nad stylem gry. Chcemy, żeby drużyna grała piłkę ofensywną i odbierali piłkę jak najdalej od własnej bramki. W meczu z Górnikiem wychodziło nam to średnio, w meczu z Rakowem troszeczkę lepiej. Teraz przyjdzie czas na mecz z Jagiellonią i mam nadzieję, że będzie to wyglądało lepiej, niż w ostatnich spotkaniach. Przede wszystkim chcę, żeby zespół zagrał tak jak trenujemy. To jest myślę marzenie każdego trenera. Na treningach naprawdę wygląda to bardzo dobrze, w meczach już troszeczkę inaczej i czekam cierpliwie, chociaż ta cierpliwość pomału się zaczyna kończyć, że każde najbliższe spotkanie jest tym spotkaniem przełomowym. Mocno wierzę, w to co robimy i mocno wierzę, że punkt, który zdobyliśmy z Rakowem, będzie punktem zwrotnym w naszym punktowaniu jeśli chodzi o mecze, które mamy jeszcze do rozegrania.

- Przed każdym meczem starałem się obszernie oceniać naszych rywali. Nie jestem osobą, która jest przesądna, ale przed ostatnimi meczami ładnie i barwnie opowiadałem o naszych rywalach i to się nie sprawdzało, więc niech ta wiedza zostanie w mojej głowie i przekaże ją moim piłkarzom. Jeśli piłkarze zagrają tak jak trenują, jeśli zagrają to co potrafią, zejdzie z nich gdzieś ta presja, zwątpienie i będą na boisku w końcu drużyną taką jak widzę na co dzień na treningach, to ja się nie boję o grę i wynik sportowy. Moją rolą jest to od piłkarzy wyegzekwować. Wolę skupić się na swoim zespole, niż opowiadać o najbliższym rywalu. Powiem krótko: dobry zespół, z którym naprawdę trzeba będzie się mocno sprężyć, żeby dobrze zagrać i wygrać. – zakończył trener ŁKS-u.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy