Oburzeni rodzice i zarzuty o zmianę zasad
- Jestem oburzona sposobem, w jaki potraktowano nas, rodziców i nasze dzieci
- mówi Aleksandra Góralczyk, mama małego Feliksa, który nie dostał się do Przedszkola nr 100 przy ul. Piotrkowskiej 44. Miejsce dla niego znalazło się w placówce z drugiego wyboru.
- Bardzo nam zależało na tej placówce, nie tylko ze względu na lokalizację, ale i na warunki. Odwiedzaliśmy różne przedszkola, rozmawialiśmy z nauczycielkami. Ja już w ubiegłym roku próbowałam zapisać tam syna w ramach drugiego naboru, ale nie było miejsc. Dlatego nie chce mi się wierzyć, że po drugiej i trzeciej fazie rekrutacji nie byłoby chętnych. Rozumiem, że jest niż demograficzny i zamyka się oddziały, ale niech to się odbywa tam, gdzie nie ma dzieci.
Młoda mama nie zgadza się z decyzją władz miasta. Uważa, że nie jest uczciwe zmienianie zasad w trakcie gry. Skoro ogłoszono, że przygotowano 29 miejsc, to tyle dzieci powinno zostać przyjętych - mówi.
Podkreśla też, że termin rekrutacji został ustalony niefortunnie: wnioski składano w okolicach świąt, wyniki ogłoszono przed majówką, a deklaracje dotyczące wyboru przedszkola trzeba było złożyć do 7 maja, co - jej zdaniem - nie daje czasu na realne odwołanie.
- Prawo do informacji istnieje, ale ustawowe terminy odpowiedzi na pisma nie chronią nas przed utratą miejsca w przedszkolu
- podkreśla Aleksandra Góralczyk.
- Chciałabym wiedzieć, czy miasto zredukowało o jeden oddział i jeśli tak, to jaki dokument to uzasadnia. Przyjechałam do Łodzi z Tomaszowa, bo wydawało mi się, że tu będę miała szansę na rozwój. Jeśli miasto w taki sposób chce zachęcać młodych, wykształconych ludzi do przyjazdu, to chyba jest to jakieś nieporozumienie…
Fot. Iwona Spodenkiewicz. W wyniku nagłej decyzji, w PM nr 100 nie będzie nowego oddziału dla 3-latków
Zarzuty o brak transparentności
Pani Aleksandra nie jest jedyną osobą niezadowoloną z wyników rekrutacji do PM 100.
- Doszło tam do bezprecedensowego złamania zasad transparentności, które uderza w kilkadziesiąt łódzkich rodzin. Składaliśmy wnioski z informacją, że w placówce jest 29 dostępnych miejsc. Już po zakończeniu etapu składania podań Wydział Edukacji UMŁ polecił drastycznie zmniejszyć tę liczbę, co doprowadziło do nieprzyjęcia ani jednego dziecka z nowego rocznika.
Decyzja o ograniczeniu naboru zapadła „odgórnie”, bez przedstawienia rodzicom czy dyrekcji jasnych podstaw prawnych lub organizacyjnych. Mam podejrzenia, że nabór jest sztucznie wygaszany, by za rok lub dwa ogłosić, że przedszkole jest „nierentowne”
- denerwuje się Bartłomiej Bartczak.
- Trzeba też zauważyć, że ta sytuacja stanowi dużą uciążliwość dla rodzin, które mają dzieci w starszych grupach i chciały zapisać do tej samej placówki młodsze dzieci – i one się nie dostały.
Dyrekcja: decyzja była dla nas zaskoczeniem
Nie tylko rodzice są zaskoczeni. Rozczarowania nie kryje również dyrekcja przedszkola.
- Ogłosiliśmy 29 miejsc. Odbyła się rekrutacja, zgłosiło się 16 dzieci. Tymczasem 26 kwietnia poinformowano mnie, że oddział zostanie zamknięty. Jako powód podano symulację.
Jednocześnie w systemie elektronicznym zredukowano liczbę miejsc w przedszkolu ze 100 do 75 i z czterech oddziałów do trzech
- powiedziała nam dyrektor placówki, Ewa Cholerzyńska.
11 dzieci przekierowano do innych przedszkoli, a piątkę dopisano do starszej grupy.
- Dla mnie to było wielkie zaskoczenie. Nie chwaląc się, ale nasza placówka to prawdziwa perełka w Śródmieściu. Przedszkole w samym centrum, ale z bardzo dobrą infrastrukturą. Jest boisko, plac zabaw, minisiłownia, pracownia ekologiczna, a niebawem otwarcie nowego domku dla dzieci za 10 tys. zł. To naprawdę rzadkość w tej części Łodzi. Dziwi mnie to tym bardziej, że miasto tutaj inwestowało.
Tu nie chodzi o mnie - dziś jestem, jutro mnie może nie być. Chodzi o dzieci i ich rodziców, którzy są oburzeni tą sytuacją. Ale ja nie mam na to wpływu, to są polecenia służbowe i muszę je wykonać. Bardzo chciałabym, żeby dzieci nie były kierowane do kamienic, gdzie zaplecze jest dużo gorsze, ale decyzje są takie, jakie są
- mówiła nam w poniedziałek, 4 maja.
Nie udało nam się z nią porozmawiać ponownie. Jak się dowiedzieliśmy w placówce, jest nieobecna do końca tygodnia i kazano nam się kontaktować z rzecznikiem prasowym UMŁ.
Skargi, interwencje i narastające napięcie
Rodzice nie kryją rozgoryczenia. Masowo składają skargi do UMŁ oraz Kuratorium Oświaty w Łodzi. Uważają, że mogło dojść m.in. do naruszenia prawa oświatowego, a zmiana zasad w trakcie rekrutacji narusza zaufanie obywateli. W jednym z punktów wnoszą wręcz o rozważenie powtórzenia rekrutacji.
- O interwencję poprosiłam również przewodniczącego Rady Osiedla Katedralna. 5 maja miał się spotkać z przedstawicielem Wydziału Edukacji, ale spotkanie zostało przełożone na 14 maja, czyli już po zakończeniu rekrutacji
- dodaje Aleksandra Góralczyk.
Interpelację w sprawie zasad tegorocznej rekrutacji złożył też do UMŁ radny Sebastian Bulak.
Nie tylko to przedszkole
Jeśli przyjrzeć się statystykom, w Łodzi w ostatnich latach wyraźnie widać zmiany w liczbie miejsc przygotowywanych dla najmłodszych w przedszkolach publicznych.
W roku szkolnym 2024/2025 miasto przygotowało ok. 4 500 nowych miejsc w przedszkolach. Rok później, w rekrutacji na 2025/2026, było ich już 5 313, czyli o ok. 813 więcej niż wcześniej. To wyraźny wzrost, który sugerował większą dostępność miejsc dla dzieci rozpoczynających edukację przedszkolną.
Tendencja odwróciła się jednak w aktualnym naborze. W rekrutacji na 2026/2027 liczba miejsc spadła do 3 837, czyli o ok. 1 476 mniej rok do roku. To nie tylko powrót poniżej poziomu sprzed dwóch lat, ale też największy spadek w analizowanym okresie.
W niektórych przedszkolach było w tym roku po 3, 5 czy 9 miejsc.
Rodzice piszą: gdzie mamy zapisać dzieci?
To sprawiło, że wielu trzylatków nie dostało się do żadnej placówki. Rodzice masowo piszą o tym w internecie, m.in. na facebookowej grupie „Żłobki i przedszkola Łódź”.
- Dlaczego w wielu przedszkolach w ogóle nie ma być utworzonych grup dla dzieci 3-letnich? Wytłumaczy mi ktoś, skąd ta decyzja wydziału edukacji? Co na to wpłynęło? - pytają.
- U nas zakwalifikowało się 12 osób, odpadło 26, a pismo wskazywało, że miejsc będzie 36 - pisze Łodzianka.
- W moim przedszkolu 14 dzieci się zakwalifikowało, a 40 odpadło - komentuje kolejna osoba.
- Poszukuję rodziców, których dzieci nie dostały się do PM 133. Zgodnie z listą 42 dzieci nie zostały przyjęte, grupa 3-latków ma w ogóle nie powstać - dodaje jedna z mam.
- Rodzice dzieci, które się nie dostały: piszcie petycje, zbiorowe, indywidualne, zawalcie UMŁ dokumentacją. Niech zobaczą, że tu chodzi o małych ludzi, a nie liczby w Excelu - apeluje kolejna.
- Jestem w szoku. Oboje pracujemy, mamy 56 pkt i dziecko nie dostało się do żadnej placówki. Gdzie mamy je zapisać? Mieszkając na Górnej nie mam możliwości dojeżdżać codziennie na Teofilów - denerwuje się inna mama.
Takich wpisów pojawiły się setki.
Internetowy rzecznik komentuje
Co ciekawe, na forum zaczęły się pojawiać komentarze Internetowego Rzecznika Urzędu Miasta Łodzi. Jak wynika z informacji na profilu, profilu został stworzony przez pracowników magistratu do dementowania nieprawdziwych informacji.
„W przestrzeni publicznej pojawiły się nieprawdziwe informacje dotyczące rekrutacji do przedszkoli, których źródłem są anonimowe konta w mediach społecznościowych… Rozpowszechnianie niesprawdzonych treści wprowadza niepotrzebny niepokój wśród rodziców i opiekunów. Przekazujemy stanowisko Wydziału Edukacji: „Uprzejmie prosimy o zaprzestanie przekazywania anonimowych informacji, które nie są zgodne z prawdą. Każde dziecko będzie miało zapewnione miejsce. Rodzice nie będą musieli jeździć na drugi koniec miasta, ponieważ jak co roku liczba oddziałów zostanie dostosowana do rzeczywistych potrzeb...”
- przekazano.
Jednak komentarze te - jak wskazują rodzice - zamiast uspokoić, często tylko podgrzewały emocje.
Jak to widzi miasto?
Jakie jest zatem oficjalne stanowisko UMŁ? Dlaczego w PM 100 nie powstanie nowy oddział i co oznacza symulacja, która o tym zadecydowała? Oto m.in zapytaliśmy magistrat.
Cytujemy w całości (anonimową) odpowiedź Biura Prasowego UMŁ:
"Rekrutacja do przedszkoli miejskich w Łodzi prowadzona jest w sposób systemowy i obejmuje całą sieć placówek, a nie pojedyncze przedszkola. Proces opiera się na elektronicznym systemie rekrutacji, który analizuje liczbę zgłoszeń, preferencje rodziców oraz zapotrzebowanie na miejsca w poszczególnych rejonach miasta. W przypadku Przedszkola Miejskiego nr 100 liczba miejsc została dostosowana do rzeczywistego zainteresowania placówką. Na 30 dostępnych miejsc wpłynęło 16 wniosków pierwszego wyboru.
Postępowanie rekrutacyjne prowadzone jest na wolne miejsca w przedszkolach miejskich, a nie do konkretnych oddziałów. Liczba grup w placówkach wynika z analizy zbiorczych danych dotyczących potrzeb mieszkańców w danej części miasta. Wspomniana „symulacja” jest standardowym, wewnętrznym narzędziem analitycznym systemu elektronicznego, wykorzystywanym do prognozowania i racjonalnego rozmieszczenia miejsc przedszkolnych w całej sieci placówek miejskich.
Miasto na bieżąco dostosowuje organizację przedszkoli do zmieniających się uwarunkowań demograficznych oraz rzeczywistego zapotrzebowania na miejsca. Zmiany organizacyjne mają charakter systemowy i wynikają z mniejszej liczby dzieci w wieku przedszkolnym w kolejnych rocznikach. Działania prowadzone są zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oświatowego, przy jednoczesnym zapewnieniu miejsc w publicznych przedszkolach wszystkim uprawnionym dzieciom zamieszkałym w Łodzi".
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.