Toaleta na korytarzu, „łazienka” wielkości wanny
Pani Iwona ma 65 lat. Wychowała pięcioro dzieci. Mieszka z synem i córką w mieszkaniu należącym do Gminy Łódź przy ul. Kilińskiego. Kamienica w części jest zarządzana przez wspólnotę mieszkaniową i to widać, gdy tylko wejdzie się do środka. Z zewnątrz budynek jest odnowiony, jakiś czas temu wyremontowano klatkę schodową, ale korytarz jest już „miejski”. Zatem - jak na łódzkie standardy przystało - tynk odpada, a na ścianach plątanina rur.Tuż przy wejściu mikropomieszczenie - wspólna toaleta, którą pani Iwona dzieli na szczęście tylko z jedną sąsiadką, więc jest czysto i schludnie. Ale żadna to przyjemność dreptać tu z drugiego końca korytarza w środku nocy. Zwłaszcza gdy na dworze mróz, a na klatce niewiele cieplej.
Mieszkanie składa się z dwóch pokoi i kuchni, w której poprzedni lokator wykombinował prowizoryczną łazienkę. Jest tak mała, że po zamknięciu drzwi opierają się one o wannę. Widać, że gospodyni dba o mieszkanie jak może, bo perfekcyjna pani domu mogłaby zrobić test białej rękawiczki na dowolnej półce. Ale grzyba za łóżkiem wytrzeć się nie da. Ani zakryć spękanego sufitu. Nie mówiąc o krzywej podłodze. Pod meble trzeba podkładać kliny, bo drzwi szafek same się otwierają.
Za te „luksusy” miasto każe jej płacić ponad 1600 zł plus opłaty za wodę, ścieki i śmieci. Razem - ponad 1800 zł. A gdzie ogrzewanie?
„Na piśmie mam 1626,55 zł samego czynszu”
Do tej pory kobieta zaciskała zęby i płaciła. Jednak po kolejnej podwyżce czynszu nie wytrzymała. Po naszym artykule, w którym pisaliśmy, że blisko 9 tysięcy zasiedlonych lokali gminnych w Łodzi wciąż nie ma toalety w mieszkaniu (po tym, jak radny Sebastian Bulak otrzymał z magistratu dane dotyczące standardu miejskich mieszkań w ramach interpelacji), poprosiła go o interwencję. Ten szybko ustalił, że Zarząd Lokali Miejskich źle wyliczył opłaty.
- Wysokość czynszu w mieszkaniach komunalnych nie jest dowolna. To nie jest tak, że ktoś w urzędzie „ustala ile chce”. Są na to konkretne przepisy i twarde limity, które oblicza się za pomocą wartości odtworzeniowej. Każdy najemca może sam sprawdzić, czy czynsz jest naliczany prawidłowo, ale mało kto wie, jak to zrobić
- wyjaśnia Sebastian Bulak.
O co chodzi z tą „wartością odtworzeniową”? Państwo wylicza, ile kosztowałoby wybudowanie 1 m² mieszkania od nowa. Ten wskaźnik ustala wojewoda co pół roku. Obecnie dla Łodzi to około 6 tys. 976 zł za 1 m². Jeśli pomnożymy tę wartość przez metraż, otrzymujemy wartość odtworzeniową mieszkania. I teraz twardy limit - czynsz w mieszkaniu gminnym nie może przekroczyć 3 proc. wartości odtworzeniowej rocznie.
Co to oznacza w praktyce? Wyliczmy na przykładzie pani Iwony.
Powierzchnia mieszkania wynosi 67,66 m². Aktualna wartość odtworzeniowa w Łodzi - 6 tys. 976 zł za 1 m². Zatem wartość mieszkania to ok. 472 tys. 350 zł. Maksymalny czynsz roczny - 3 proc. tej kwoty, czyli 14 tys. 170 zł. Po podzieleniu na 12 miesięcy wychodzi ok. 1181 zł.
- Tymczasem ja dostałam na piśmie 1626,55 zł miesięcznie samego czynszu
- pokazuje pani Iwona.
- Z jednej strony mam obniżoną stawkę, bo w budynku nie ma centralnego ogrzewania i WC w mieszkaniu, ale z drugiej - podwyższoną do 24 zł za m² z powodu przekroczenia dochodu. No ale to wciąż horrendalna kwota jak za mieszkanie w takich warunkach.
12 stopni w mieszkaniu i 830 zł rachunku za prąd
Czynsz to nie wszystko. Do rachunku doliczono opłatę za śmieci, odprowadzanie ścieków i zimną wodę, co daje w sumie 1842,42 zł. W mieszkaniu nie ma CO, więc emerytka musi ogrzewać je prądem. Właśnie otrzymała rachunek za styczeń - ponad 830 zł.
- Oszczędzam jak mogę, a i tak temperatura w mieszkaniu wynosi 12 stopni. W drugim pokoju mam kozę, więc dodatkowo wydaję zimą ok. 1000 zł miesięcznie na brykiet. Mam 2,5 tys. zł emerytury. Gdyby nie pomoc syna, nie dałabym rady. Ja się nie dziwię, że ludzie zamarzają w komunalnych kamienicach
- załamuje ręce pani Iwona.
Radny Bulak zaalarmował wiceprezydenta Adam Wieczorek, który odpowiada za gospodarkę mieszkaniową w Łodzi. Już następnego dnia z panią Iwoną skontaktowała się wicedyrektor Zarządu Lokali Miejskich.
- Jeżeli sam czynsz jest wyższy, niż powinien, to lokator ma pełne prawo zapytać gminę, skąd to się wzięło, i żądać korekty, jeśli naliczenie jest niezgodne z ustawą. Tak było w tym przypadku. Wiceprezydent zapewnił mnie, że nastąpi ponowne przeliczenie
- mówi Sebastian Bulak.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.