Na dzień 10 kwietnia 2026 roku maksymalne ceny paliw na stacjach, ustalane administracyjnie przez ministra energii, wynoszą:
- benzyna Pb95 – 6,17 zł za litr
- benzyna Pb98 – 6,77 zł za litr
- olej napędowy – 7,66 zł za litr
Gaz LPG, który nie został objęty regulacją, kosztował średnio 3,84 zł za litr (dane na 8 kwietnia).
Wprowadzone pod koniec marca przepisy nakładają obowiązek codziennego wyznaczania maksymalnych cen paliw według algorytmu opartego na średniej cenie hurtowej, powiększonej o akcyzę, opłatę paliwową, marżę detaliczną ustaloną na poziomie 0,30 zł za litr oraz podatek VAT. Mechanizm ten był reakcją na gwałtowne wzrosty cen wywołane napięciami na Bliskim Wschodzie.
Jeszcze przed interwencją państwa ceny na części stacji osiągały poziomy bliskie 8 zł za litr benzyny i nawet 9 zł za litr oleju napędowego. Regulacje ustabilizowały sytuację, ale ich przyszłość stoi dziś pod znakiem zapytania.
Spadki cen ropy na świecie po rozejmie USA–Iran
Kluczowym czynnikiem wpływającym na obecną sytuację jest gwałtowna zmiana na globalnym rynku ropy. 9 kwietnia baryłka kosztowała około 96,76 dolarów, co oznacza wyraźny spadek względem wcześniejszych poziomów przekraczających 110 dolarów.
Bezpośrednim impulsem do przeceny było ogłoszenie zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Donald Trump poinformował o zgodzie na dwutygodniowy rozejm, uzależniony od otwarcia cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku transportu ropy naftowej.
W reakcji na te wydarzenia amerykańska ropa WTI potaniała o około 13 procent, spadając poniżej poziomu 100 dolarów za baryłkę. Rynki odebrały porozumienie jako sygnał możliwej deeskalacji konfliktu, który wcześniej groził poważnymi zakłóceniami w globalnych dostawach surowca.
Dodatkowo zapowiedziano rozpoczęcie rozmów pokojowych w Islamabadzie, co jeszcze bardziej wzmocniło oczekiwania stabilizacji.
Rząd nie wycofuje się z limitów mimo poprawy sytuacji
Pomimo spadków cen ropy rząd nie zdecydował się jeszcze na wycofanie mechanizmu administracyjnego. Donald Tusk podkreślił, że instrument ochronny pozostaje w mocy, a jego celem jest zabezpieczenie kierowców przed nagłymi wahaniami rynku.
Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział jednak, że jeśli obecny trend się utrzyma, ceny paliw mogą spaść w ciągu kilku dni nawet o kilkanaście groszy. Szczególnie widoczna ma być korekta w przypadku oleju napędowego, który może wrócić do poziomów sprzed wprowadzenia pakietu.
Równolegle obowiązują rozwiązania podatkowe:
- obniżony VAT do 8 proc. – do 30 kwietnia,
- obniżona akcyza – do 15 kwietnia,
- możliwość dalszego obniżania akcyzy – maksymalnie do 30 czerwca.
Sam mechanizm maksymalnych cen powiązano z okresem obowiązywania niższego VAT, co oznacza, że formalnie wygasa on z końcem kwietnia.
Koszty dla budżetu i warunki dalszych decyzji
Utrzymanie pakietu „CPN” wiąże się z konkretnymi kosztami dla finansów publicznych. Ministerstwo Energii szacuje, że:
- obniżka VAT kosztuje około 930 mln zł,
- obniżka akcyzy – około 400 mln zł (dla okresu od 30 marca do 15 kwietnia).
Decyzja o ewentualnym przedłużeniu rozwiązań ma zapaść na początku przyszłego tygodnia. Kluczowym wskaźnikiem będzie cena oleju napędowego w hurcie – jeśli utrzyma się poniżej 1900 dolarów za tonę, możliwe jest wygaszenie części mechanizmów.
Eksperci rynku paliw wskazują, że nawet przy spadkach cen ropy efekt dla kierowców nie jest natychmiastowy. Wynika to z opóźnień w dostawach, kursów walut oraz polityki cenowej koncernów paliwowych.
Kierowcy chcą stabilizacji, nie wolnego rynku
Badania opinii publicznej pokazują wyraźnie, że Polacy nie są gotowi na powrót do pełnej liberalizacji cen. Z sondażu Instytutu Badań Pollster wynika, że aż 80 proc. respondentów opowiada się za utrzymaniem maksymalnych cen paliw do końca 2026 roku. Przeciwnego zdania jest 20 proc. badanych.
Badanie przeprowadzono w dniach 2–3 kwietnia na próbie 1011 dorosłych osób. Wyniki wskazują, że obawy przed nagłymi wzrostami cen dominują nad przekonaniem o skuteczności mechanizmów wolnorynkowych.
Z perspektywy kierowców kluczowa jest przewidywalność. Ostatnie tygodnie pokazały, że sytuacja geopolityczna może w krótkim czasie doprowadzić do skoków cen o kilkadziesiąt procent. W takich warunkach administracyjne ograniczenia są postrzegane jako realna ochrona domowych budżetów.
Rynek paliw wciąż zależny od geopolityki
Choć chwilowe uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie przyniosło ulgę rynkom, eksperci podkreślają, że trwałość tego trendu pozostaje niepewna. Cieśnina Ormuz odpowiada za transport nawet 20 proc. światowej ropy, a każde zagrożenie jej funkcjonowania natychmiast przekłada się na ceny.
Dodatkowym czynnikiem ryzyka są napięcia w innych regionach, w tym ograniczenia produkcji przez kraje OPEC+ oraz zmienność kursu dolara. To sprawia, że nawet krótkotrwała poprawa sytuacji nie gwarantuje stabilności cen na dłuższą metę.
W efekcie decyzje rządu w najbliższych dniach będą miały kluczowe znaczenie nie tylko dla kierowców, ale także dla inflacji i całej gospodarki.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.