Zamknięto skrzyżowanie Kilińskiego - Pomorska
W centrum od poniedziałku zamknięte jest skrzyżowanie Pomorskiej i Kilińskiego. Tramwaje zniknęły z fragmentu Pomorskiej, a pasażerowie muszą korzystać ze zmienionych tras. Prace mają potrwać około trzech miesięcy.
Pani Janina, z którą rozmawialiśmy, jechała „piątką” z Chojen w kierunku Teofilowa. Była przekonana, że tramwaj dowiezie ją na miejsce. Tymczasem jej podróż zakończyła się przy mBanku na Kilińskiego.
- Nie wiedziałam, że będą aż takie zmiany. Nie korzystam z Internetu. Czuję się nieco zagubiona. Jadę do córki, mam odebrać wnuki z przedszkola. Mam nadzieję, że zdążę
- przyznaje w rozmowie z nami.
Takich sytuacji w poniedziałek było więcej. Nie do wszystkich bowiem informacja o zmianach dotarła z wyprzedzeniem. Nie wszyscy też zwracali uwagę na komunikaty pojawiające się na tablicach przystankowych.
- Nie wiedziałem o remoncie. Wyszedłem o 5 rano na spacer z psem, patrzę, a tu skrzyżowanie zamknięte. Dobrze, że są remonty, problem polega na tym, że jedne nakładają się na drugie i później miasto sparaliżowane. Żona musi jechać jutro do szpitala, musimy dokładnie przeanalizować połączenia, żeby rano nie było zaskoczenia
- mówi Ryszard Ratajski, którego spotkaliśmy na Kilińskiego.
Kilińskiego - Pomorska to nie jedyne zmiany. Nowa organizacja ruchu obowiązuje również na Górnej. Kierowcy muszą liczyć się z ruchem jednokierunkowym na części ulicy Broniewskiego.
„Komunikacja miejska praktycznie nie działa”
Do sytuacji na łódzkich ulicach krytycznie odnosi się Janusz Wdzięczak z Energii Łodzi.
- Plac Niepodległości jest rozkopany, tramwaje jeżdżą bardzo dużymi objazdami, komunikacja miejska praktycznie nie działa. Mamy informację od was, że podobna sytuacja jest w bardzo wielu miejscach naszego miasta. Nie rozumiemy, czemu władze Łodzi zdecydowały się w ramach początku jesieni, kiedy wszyscy uczniowie są już w szkołach, kiedy wszystkie rodziny są już w mieście, kiedy studenci przyjechali, rozkopać totalnie nasze miasta. To jest po prostu skandal
- mówi za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Jarosław Kostrzewa z LDZ Zmotoryzowani Łodzianie zwraca uwagę, że problemem nie jest sam fakt prowadzenia remontów.
- Czy dało się to zorganizować inaczej? Moim zdaniem tak. Nikt rozsądny nie mówi, żeby nie remontować. Problem w tym, że w jednej części miasta zamyka się naraz ulicę główną i te, które powinny być dla niej objazdem. Tak jest na Górnej i Chojnach, tak jest na Bałutach
- mówi w rozmowie z nami i dodaje:
- Do tego remonty, które według harmonogramu miasta miały się skończyć w tym roku, przeciągną się do wiosny 2027, a część do 2028. Kierowca i pasażer MPK dowiadują się o tym na ulicy, a nie z wyprzedzeniem, same posty na social mediach nie wystarczą. Wystarczyłoby pilnować prostej zasady: nie zamykamy ulicy i jej objazdu w tym samym czasie, a o każdej zmianie mówimy ludziom jasno i odpowiednio wcześniej. Tego jak zwykle zabrakło.
Miasto: zmieniliśmy sygnalizację i komunikację
Zarząd Dróg i Transportu przekonuje, że przed rozpoczęciem prac przygotowano rozwiązania mające ułatwić poruszanie się po mieście.
- Jeszcze przed rozpoczęciem wspomnianych prac wprowadziliśmy m.in. na trasach objazdów usprawnienia w postaci lepszego funkcjonowania systemów sygnalizacji świetlnej oraz korekt dot. funkcjonowania komunikacji miejskiej. Wszystko po to, aby ruch, który przeniósł się z zamkniętych odcinków ulic mógł odbywać się lepiej. W przypadku skrzyżowania Pomorska/Kilińskiego objazd dla kierowców poprowadzono nowo oddanym do ruchu odcinkiem ul. Północnej od Kilińskiego do Sterlinga
- informuje Tomasz Śliwiński z Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.
Jak dodaje, zamiast tramwaju po Pomorskiej jeżdżą linie autobusowe 59, 86 oraz 87.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.