Każdy przedstawił inną wersję wydarzeń
Mężczyźni zawieźli Dawida M. do domu w Suchodołach, gdzie przywiązali go do krzesła i połamali ręce. Jeden z nich miał oblać go alkoholem i przysunąć do ciała płonącą zapalniczkę. Agresorzy uwolnili Dawida M. dopiero wtedy, gdy usłyszeli zbliżające się policyjne syreny.Napastnicy, czyli Wiesław P., Łukasz P., Adrian T. i Mariusz B., trafili za kratki. Żaden z nich nie przyznał się do porwania, zgodzili się natomiast z zarzutami gróźb i pobicia. Każdy z nich przedstawił nieco inną wersję wydarzeń, zgodni byli co do tego, że Dawid M. sam wsiadł do samochodu.
- Nie będę składał wyjaśnień. Powiem tylko tyle, że sam zgłosiłem się po tym zdarzeniu na policję. Dawid nękał mnie, moje dziecko i moją ciężarną partnerkę, jeździł za nami samochodem, przyjeżdżał pod nasz dom
- mówił podczas pierwszej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Łodzi Wiesław P.
"Poszkodowany z kimś mnie pomylił"
Z kolei Łukasz P. twierdził, że tego dnia był w zupełnie innym miejscu.
- Poszkodowany z kimś mnie pomylił. To popołudnie spędziłem z bratem i szwagrem w mieszkaniu kuzynki, graliśmy w karty. Kiedyś przypadkowo uszkodziłem telefon Dawida, może wskazał mnie w tej sprawie, żeby się na mnie za to odegrać?
W czwartek (22 grudnia) zapadł wyrok. Wiesław P. został skazany na 10 lat więzienia, Adrian T. - 8 lat więzienia, Łukasz P. - 6 lat więzienia, zaś Mariusz B. na 8 miesięcy. Każdy z nich dostał też zakaz zbliżania się i kontaktowania z ofiarą na okresy od 3 do 10 lat. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.