Życzenia i przeprosiny
"To był niezły rok, choć grudzień przyniósł kilka trudnych chwil i błędów. Mam nadzieję, że 2026 będzie lepszy. Za wszystko co było dobre dziękuję, za to co się nie udało przepraszam. Szczęśliwego Nowego Roku Wszystkim"
– czytamy w mediach społecznościowych.
"Za nami rok, w którym sporo spraw udało się doprowadzić do końca, a wiele ruszyło w dobrym kierunku. Niestety, za co przepraszam, nie wszystko poszło tak, jak byśmy chcieli. Nowy rok to szansa, by konsekwentnie pracować dalej - poprawiać to, co wymaga korekty, i rozwijać to, co już działa. Wam, drodzy Mieszkanki i Mieszkańcy Łodzi, życzę szczęśliwego Nowego Roku - pełnego spokoju, zdrowia i małych codziennych radości"
– napisał.
"Zachowajmy to, co było dobre i wartościowe. Oby nadchodzący rok przyniósł więcej stabilności, spokoju i powodów do satysfakcji. Szczęśliwego Nowego Roku"
– stwierdził.
Za co biją się w piersi władze Łodzi? Gdyby zapytać łodzian, za co chcieliby być przeproszeni, to zapewne pojawiałyby się: zawodna komunikacja miejska, dziury w drogach i nakładające się na siebie inwestycje, które utrudniają poruszanie się po Łodzi.
Wcześniej prezydent przepraszała za dżunglę i utrudnienia
Za utrudnienia prezydent Zdanowska przeprosiła zresztą podczas grudniowego spotkania z dziennikarzami.
– Z tego miejsca przede wszystkim powinnam przeprosić wszystkich łodzian za utrudnienia, bo skala remontów jest tak olbrzymia. Niezależnie od tego, jak chcemy zorganizować plac budowy i komunikację na czas trwania tychże remontów, nie jesteśmy niekiedy w stanie zgrać tego tak, żeby faktycznie utrudnień w mieście nie było. Dlatego z całego serca przepraszam, ale też myślę, że możemy powiedzieć, iż z dnia na dzień jakość tych dróg się bardzo poprawia, bo faktycznie tych dziur w mieście ubywa
– mówiła.
Kilka dni wcześniej także padło słowo "przepraszam". Prezydent ubolewała nad sytuacją, do której doszło przy okazji dżungli pod kopułą w Ogrodzie Botanicznym. Inicjatywa rozwścieczyła część mieszkańców. Pojawiła się nawet petycja przeciwko inwestycji.
– Nastąpił błąd komunikacyjny, za który mogę tylko przeprosić. To wszystko potoczyło się zbyt szybko. Najpierw powinniśmy przeprowadzić konsultacje i przekazać mieszkańcom prostą, czytelną informację. Zamiast tego, dokument trafił pod obrady Rady Miejskiej. Uważam, że kolejność powinna być inna: najpierw wyjaśnienie i rozmowa z opinią publiczną, a dopiero potem prace radnych. Mówię to uczciwie
– powiedziała prezydent.
Mam nieodparte wrażenie, że łódzka władza nie uczy się na błędach. Wystarczy przypomnieć sprawę związaną z pierwotną lokalizację festiwalu Audioriver. Impreza planowana była w Parku na Zdrowiu. Dopiero po społecznych protestach przeniesiono ją na Błonia Łódzkie.
Po przeprosinach nadszedł kolejny kryzys. Szklanka na chodnikach od drugiego dnia świąt. Tutaj przeprosin Łodzianie nie usłyszeli, zamiast tego były tłumaczenia, że za odśnieżanie chodników odpowiedzialne jest nie tylko miasto, są zresztą różni zarządcy. Rozbawiło mnie również tłumaczenie magistratu, że warunki atmosferyczne były tak trudne, że sól dwukrotnie nie wiązała.
"Mimo prowadzonych działań, w części miejsc lód pojawiał się ponownie już po posypaniu nawierzchni. Na chodnikach sól dwukrotnie nie wiązała, co jest sytuacją, która nie zdarzyła się od lat. Dlatego miasto zdecydowano się na zastosowanie piasku"
– informowało w komunikacie miasto.
Znajoma powiedziała mi, że na jej podwórku od razu zadziałała sól kuchenna.
Na prywatnym chodniku sprawdziło się proste rozwiązanie, a na miejskich już nie? Może warto po prostu pewne sytuacje przewidywać, by nie trzeba było przeciwdziałać kryzysom. Przede wszystkim warto słuchać mieszkańców i uczyć się na błędach.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.