W poniedziałek Fala otworzy się dopiero o godz. 15
O planowanych czynnościach informuje Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Śledztwo prowadzone jest przez Prokuraturę Rejonową Łódź-Polesie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
- Prokuratura Łódź-Polesie bada sprawę nieumyślnego spowodowania śmierci 7-latka na basenie. 28 września odbędzie się tam eksperyment procesowy z udziałem biegłego do spraw ratownictwa wodnego, który ma odtworzyć między innymi warunki widoczności w trakcie wypadku. Czynnościami pokieruje prokurator
- przekazuje Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Z tego właśnie powodu w poniedziałek Fala będzie zamknięta w pierwszej części dnia.
Dla śledczych jednym z kluczowych pytań pozostaje to, co w chwili tragedii mogli zobaczyć ratownicy i czy mieli możliwość odpowiednio wcześnie zauważyć tonące dziecko.
Kukła zamiast dziecka. Śledczy sprawdzą widoczność z miejsc ratowników
Eksperyment procesowy był zapowiadany już krótko po tragedii. Jak wcześniej informowaliśmy, w basenie ma zostać wykorzystana kukła odpowiadająca rozmiarem sylwetce siedmioletniego dziecka.
Śledczy chcą możliwie dokładnie odtworzyć przebieg zdarzeń. Kukła ma najpierw znajdować się przy powierzchni wody, a następnie zostać zanurzona. Z miejsc, z których 27 lipca basen obserwowali ratownicy, oceniane będą warunki widoczności. Do przygotowania eksperymentu wykorzystano zapisy z kamer monitoringu.
W dniu tragedii na basenie było sporo osób. Aby maksymalnie odtworzyć panujące wówczas warunki, policjanci będą robić tzw. sztuczny tłok.
Z dotychczasowych ustaleń wynikało, że tor, na którym znajdował się chłopiec, powinien znajdować się w polu widzenia co najmniej dwóch stanowisk ratowniczych. To właśnie ta kwestia będzie teraz szczegółowo analizowana.
7-latek przez kilka minut walczył w wodzie
Przypomnijmy: do tragedii doszło 27 lipca podczas wakacyjnych zajęć nauki pływania organizowanych przez zewnętrzną firmę. Zabezpieczony przez prokuraturę monitoring pokazał dramatyczny przebieg wydarzeń.
Przez około trzy minuty chłopiec cyklicznie wynurzał się i zanurzał. Później przez około sześć minut pozostawał całkowicie pod wodą.
Dziecka nie wyciągnął z basenu ani instruktor, ani ratownik. Zrobił to przypadkowy mężczyzna znajdujący się na pływalni. Jak później ustalono, był nim 78-letni pan Mieczysław, stały bywalec Fali. Po wyciągnięciu chłopca rozpoczęła się akcja ratunkowa. Reanimacja trwała ponad 30 minut i udało się przywrócić funkcje życiowe dziecka.
Nikodem został przewieziony do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jego stan od początku był skrajnie ciężki.
Lekarze przez dwa tygodnie walczyli o jego życie
Po ponad dwóch tygodniach lekarze stwierdzili u 7-latka śmierć mózgu. Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że przyczyną śmierci było niedotlenienie ośrodkowego układu nerwowego będące skutkiem zanurzenia i tonięcia.
Rodzice chłopca podjęli wówczas niezwykle trudną decyzję. Zgodzili się na pobranie jego organów do transplantacji.
Śmierć dziecka zmieniła również kwalifikację prowadzonego postępowania. Początkowo prokuratura badała sprawę pod kątem narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Obecnie śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.