Są zarzuty dla ratowników medycznych
- Wobec członków zespołu ratownictwa medycznego pogotowia ratunkowego w Legnicy zostały wydane postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Dotyczą one tego, że w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, w jakim znalazł się Bartosz S., narażono go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia (grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności). Do narażenia doszło w ten sposób, że poprzestano na ocenie stanu zdrowia i wartości parametrów życiowych pokrzywdzonego wyłącznie na podstawie niewystarczających danych, a po przełożeniu go na nosze i przeniesieniu do ambulansu nie potwierdzono zatrzymania krążenia przy użyciu odpowiedniego sprzętu
- przekazuje Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
"Nie potwierdzono zatrzymania krążenia"
W takiej sytuacji podjęto jednak decyzję o odstąpieniu od czynności ratunkowych i nie rozpoczęto resuscytacji. Po przetransportowaniu do szpitala 34-latek zmarł.
- Jeden z podejrzanych został przesłuchany, nie przyznał się do przedstawionego zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Drugi z ratowników nie został przesłuchany, a wykonanie z nim czynności będzie wymagało działań w drodze pomocy prawnej. W toku śledztwa rozważany jest też wątek funkcjonariuszy policji, jednakże w tym zakresie nie zapadły jeszcze decyzje
- dodaje prok. Jasiak.
Historia śmierci 34-latka jest dramatyczna
Historia śmierci 34-letniego Bartosza S. jest dramatyczna. Sytuacja rozegrała się w Lubinie na Dolnym Śląsku. Mężczyzna miał być agresywny po zażyciu narkotyków. Policję wezwała jego matka. Funkcjonariusze obezwładnili go przy pomocy kajdanek i chwytów, zadzwonili też po karetkę.Na filmie z interwencji, który trafił do Internetu widać, jak policjanci przyciskają 34-latka do ziemi. Ten krzyczy, próbuje się uwolnić, w końcu traci przytomność. Jeden z ratowników miał przyznać, że zgon mężczyzny stwierdzono, zanim karetka ruszyła do szpitala. Z kolei policjanci przekonywali, że kiedy przekazywali Bartosza S. ratownikom, ten żył.
Sekcja wykazała obecność narkotyków
Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji oraz nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego. Żeby uniknąć zarzutu braku obiektywizmu, śledztwo przeniesiono do Łodzi.Również w 2021 roku opublikowano opinię biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu we Wrocławiu, którzy zbadali materiał pobrany z ciała zmarłego. Okazało się, że zawierał on metamfetaminę i amfetaminę, a także wiele leków psychotropowych. Zdaniem specjalistów, środki mogły spowodować zaburzenia rytmu serca, które mogły doprowadzić do śmierci.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.