"Grajek" ostro o Widzewie
Fatalna sytuacja Widzewa powoduje, że coraz częściej mówi się o tym, że obecny sezon ma potencjał, by skończyć się gorzej od poprzedniego. Wtedy Łodzianie cudem uniknęli spadku z ligi. Teraz wygląda na to, że ponownie będą walczyć o utrzymanie. RTS wygrał póki co jedno spotkanie. Na szczęście czerwono-biało-czerwoni rzadko przegrywają, ale brak wygranych prędzej czy później doprowadzi drużynę do strefy spadkowej. O obecnej sytuacji Widzewa porozmawialiśmy z byłym właścicielem Widzewa, Andrzejem Grajewskim.
- Trzeba zacząć od tego, że Widzew przejął człowiek z Widzewskim sercem. To było jego marzenie. Problem jest taki, że dobierał sobie ludzi, którzy albo się nie znają, albo go oszukali. Wydał masę pieniędzy, a efektów nie widać. Zawodnicy, którzy kosztowali miliony wyglądają jak zespół broniący się przed spadkiem. Jego decyzje od początku mogły zadziwiać, bo z łatwością wydawał pieniądze. Wszyscy liczyli, że to przyniesie efekty, ale tak się nie stało. Fartownie udało się nie spaść z ligi. To co jest teraz to jest nieudacznictwo i to za grubą kasę - mówi nam Grajewski.
I dodaje:
- Pieniądze nie zapewniają sukcesu. One pomagają, ale sukces to odwierciedlenie codziennej, ciężkiej i pokornej pracy.
Zdaniem ex właściciela RTS-u, zespół czerwono-biało-czerwonych to zlepek przepłaconych zawodników.
- Oni nie muszą grać pięknej piłki. Musza być skuteczni. Tego nie ma. Ci zawodnicy nie poszliby za Widzewem w ogień, co nieraz udowodnili. Ale nie zwalałbym winy na nich, bo oni się nie pchali do tego klubu. Ktoś ich wymyślił, dał pieniądze i ich tu sprowadził. Oni przyszli zarabiać. Jakby były wyniki to dla każdego ich zarobki byłyby okej.
Kolejna zmiana wizji?
Od czasu, gdy właścicielem Widzewa jest Robert Dobrzycki, koncepcje tego jak ma być budowany Łódzki klub kilkukrotnie się zmieniały. Zdaniem Grajewskiego, niedługo będziemy świadkami kolejnego resetu.
- Przyjdzie wiosna i koncepcja znowu będzie zmieniona. Nikt nie będzie czekać i na to patrzeć. Za te pieniądzę nie może tak być. Łukasz Masłowski przyszedł z Jagielloni, która za jego czasów grała fajną piłkę. Widzew jest jednak całkiem innym, ekstremalnym klubem. Tu potrzeba sukcesów na już. Jak ich nie będzie to będzie zmiana warty.
Nie zabrakło też uwag dotyczących szkoleniowca Łodzian.
- Trenerem Widzewa jest człowiek, który nie ma odpowiedniej charyzmy ani warsztatu, żeby prowadzić taki zespół. Tu powinien być szkoleniowiec, przy którym piłkarze patrzą w ziemię, gdy on mówi. A jest na odwrót.
A jakich rad udzieliłby dziś Andrzej Grajewski Robertowi Dobrzyckiemu?
- W tej chwili nie udzialałbym mu żadnych rad. Jest już po zawodach. Ta drużyna zawodzi cały czas. Ja uważam, że w tej chwili powinno się zacząć wszystko od nowa. Ale to będzie kosztowało tyle pieniędzy, że nawet Dobrzycki może powiedzieć, że go to przerasta. Ale nie zapomnijmy, że to są jego decyzje, jego błędy. Z całym szacunkiem do tego człowieka, ale on sam teraz zbiera żniwo tej nieudaczności za grubą kasę. Wyszło, że nie ma pojęcia o piłce i dał się nabrać bawidamkom i cwaniakom.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.