Tylko remis...
Piątkowy mecz między Widzewem a Wieczystą rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem spowodowanym awarią rurociągów przy stadionie. Pierwszy domowy mecz prowadzony przez Mateusza Stolarskiego rozpoczął się bardzo intensywnie. Łodzianie już w 2. minucie mogli otworzyć wynik za sprawą Giannisa Papanikolaou. Pomocnik uderzył jednak za słabo. Widzew nacierał na bramkę beniaminka niemal cały czas. Starania przyniosły efekt w 19. minucie. Ładną akcje finalizowało podanie Stipe Biuka. Piłka nie trafiła do żadnego z Widzewiaków, ale odbiła się od nogi Milicia i wpadła do bramki.
Widzew miał ogromną przewagę. A mimo to, do szatni oba zespoły zeszły przy wyniku remisowym.
Po zmianie stron obraz gry właściwie się nie zmienił. Widzew nadal przeważał, atakował w efektowny sposób, ale brakowało postawienia kropki nad i. Na bramkę musieliśmy czekać aż do 65. minuty. To wtedy w okienko huknął Mario Garcia! Gol zbiegł się w czasie z wystrzałem serpentyn i odpaleniem rac pod Zegarem. Całość robiła kapitalny efekt. Wieczysta nie pokazała nic konkretnego, ale...znwou doprowadziła do wyrównania. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, do siatki trafił Milić.
Widzew walił głową w mur. Nie udało strzelić się już trzeciego gola i RTS znowu stracił punkty u siebie. Łodzianie nadal nie wygrali w Sercu Łodzi w tym sezonie. Teraz trzy tygodnie przerwy od ligi.
Widzew - Wieczysta 2:2
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.