- Są równi i równiejsi - stwierdził w piątek trener Aleksandar Vuković wracając jeszcze do poprzedniego meczu z Legią Warszawa. Rzeczywiście rzekomy faul na żółtą kartkę Frana Alvareza w doliczonym czasie gry, po którym Legia zdobyła gola za trzy punkty, był wątpliwy. Ale sędzia Wojciech Myć go podyktował, a potem Komisja Ligi odrzuciła wniosek Widzewa w sprawie anulowania kartki dla Hiszpana.
W sobotnim meczu z Lechią inny Hiszpan - Carlos Isaac - mógł i raczej powinien wylecieć z boiska za brutalny faul, wejście w kostkę rywala. A był to początek meczu, więc przez jego większość Widzew grałby w osłabieniu. Chociaż Lechia nie radzi sobie w tym sezonie w grze w przewadze, to jednak miałaby łatwiej. Arbiter Jarosław Przybył faul widział i dał Isaacowi tylko żółtą kartkę. Z pewnością Widzew nie będzie się od niej odwoływał. Vuko Hiszpana zmienił w przerwie słusznie obawiąjąc się, że w końcu sędziowie usuną go z boiska.
Piłkarz Widzewa rekordzistą w lidze
Z boiska wyleciał za to Juljan Shehu. Albańczyk dostał w końcówce meczu drugą żółtą kartkę. Słusznie. Zresztą przez całe spotkanie pracował na upomnienia, Przybył zwracał mu uwagę, by grał czysto i nie dyskutował. Nie poskutkowało. Zresztą Shehu od dawna ma z tym problem. Często zamiasy skupić się na grze, to okazuje zdenerwowanie, rozmawia z sędziami, kopie się z rywalami. Z Legią nie zagrał z powodu ośmiu żółtych kartek, wrócił i już ma dwie kolejne.
Pauzuje się po dwunastej, więc raczej już się to nie zdarzy. Albańczyk jest liderem pod względem liczby kartek całej PKO BP Ekstraklasy, więc o czymś to świadczy. To nie przypadek.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.