- W pierwszej połowie chcieliśmy grać w piłkę, ale kolejny raz się nie dało – narzekał po niedzielnym meczu z Odrą Opole Grzegorz Szoka, trener ŁKS-u. Dodał też, że dzień wcześniej był na spotkaniu Ruchu Chorzów ze Stalą Mielec i widział, że boisko na Stadionie Śląskim jest w dużo lepszym stanie.
Podobne opinie słychać było po tegorocznych meczach Widzewa w „Sercu Łodzi”. Ale na stan boisk narzekają nie tylko w Łodzi. W ekstraklasie najgorzej jest na stadionie Arki Gdynia, niewiele lepiej Jagiellonii Białystok. Na przeciwnym biegunie są boiska GKS-u Katowice, Piasta Gliwice i Bruk-Bet Termalicy Nieciecza. Skąd taka różnica?
W Łodzi podgrzewali zgodnie z przepisami
Podobno na tych stadionach, których boiska są w dobrym stanie, oszczędzano na ich podgrzewaniu w czasie największych mrozów? Pytany o to Andrzej Trojan przyznaje, że za fatalny stan trawy w Łodzi odpowiada jej… podgrzewanie w czasie największych mrozów. – Według podręcznika licencyjnego dla Ekstraklasy i 1. Ligi boiska muszą być podgrzewane od 15 listopada do 15 marca, a jeśli pogoda będzie niesprzyjająca, to do końca marca. Tak robiliśmy – opowiada Trojan.
Tam, gdzie nie włączono ogrzewania, zwykle z powodu oszczędności, boisko było pokryte śniegiem, który naturalnie chronił trawę. Tam, gdzie grzano zgodnie z zaleceniami, murawy są w fatalnym stanie. – Przez ostatnich 12 lat nie było u nas takich mrozów. W Łodzi było to przez osiem tygodni. Z czymś takim nie zetknęliśmy się przez 12 ostatnich lat, zresztą nie tylko my – wyjaśnia Trojan. – W tym czasie nie mogliśmy podlewać boisk, a woda wyparowuje w czasie od dziesięciu dni do dwóch tygodni. Gdy piłkarze w styczniu i lutym zaczęli grać, murawa została zniszczona.
Podlewanie było niemożliwe, bo przed zimą z układu zraszającego wypompowuje się wodę. Inaczej by zamarzła, a instalacja zostałaby zniszczona. – Jeden zraszacz kosztuje 2,5 tys. zł, a na boisku jest ich 16, więc koszty naprawy byłby ogromne. A do fotosyntezy, czyli wzrostu trawy, potrzeba ciepła, światła słonecznego i wody. Ratowaliśmy się naświetlaniem specjalnymi lampami, ale mamy tylko po dwie na każdym naszym stadionie – tłumaczy. Trojan dodaje też, że podgrzewanie nie sprawia, że trawa rośnie, ale jest potrzebne, by boisko w czasie mrozów było miękkie.
W poprzednich latach zimy były łagodniejsze, dlatego rok temu zimą na ŁKS-ie można było dosiać 200 kg trawy. – I w marcu mieliśmy piękną trawę – przypomina Trojan.
Na Widzewie powinno być lepiej, a na ŁKS-ie...
Kiedy będzie lepiej na łódzkich obiektach? Trojan: - Na Widzewie widoczna poprawa powinna być pod koniec kwietnia, bo wsialiśmy już 450 kg trawy. Dużo więcej niż w minionych latach, gdy śtrednio zużywa się ok. 120 kg. Na ŁKS-ie jest gorzej, mimo że robimy co możemy. Ale normalna wegetacja zaczyna się wtedy, gdy w nocy temperatura wynosi 6-7 stopni, a w dzień +20. Bez wymiany boisk radykalnej poprawy nie będzie.
Skąd bierze się różnica między dwoma łódzkimi obiektami? Specjalista z MAKiS-u twierdzi, że kluczowe znaczenie ma liczba meczów rozgrywanych na obu stadionach. – Na Widzewie gra tylko jedna drużyna, dlatego w listopadzie, podczas przerwy reprezentacyjnej, przeprowadziliśmy regenerację murawy. Z boiska na stadionie ŁKS-u od trzech lat korzystają dwie drużyny, a w czasie przerwy reprezentacyjnej rozegrano dwa mecze. Dlatego prace wykonaliśmy w grudniu, kiedy warunki były już bardzo niekorzystne – mówi Trojan.
Wymiana murawy na ŁKS-ie i Widzewie jest konieczna. Tylko kiedy?
Jedynym sposobem na szybką poprawę stanu boisk w Łodzi jest wymiana murawy. To koszt ok. 800 tys. zł. W tym roku zrobiono to na stadionach Piasta Gliwice, Legii Warszawa i Lecha Poznań. Dwa ostatnie należą do klubów, więc proces decyzyjny jest prostszy, nie potrzeba ogłaszać czasochłonnych przetargów, wymaganych przez prawo. Na Zachodzie murawę wymienia się średnio co dwa lata, a maksymalny czas użytkowania to trzy lata. W Polsce robi się to znacznie rzadziej – w „Sercu Łodzi” od 2017 roku trawę wymieniono raz, a na stadionie im. Króla – dwukrotnie. Tymczasem we Wrocławiu w 2025 roku nową darń kładziono dwukrotnie.
Władze Łodzi już zapowiedziały, że murawa na ŁKS-ie i Widzewie zostanie wymieniona, ale prawdopodobnie po zakończeniu sezonu (przetargi!). Przy al. Unii to zresztą konieczne, bo we wrześniu rozgrywane będą tam mecze mistrzostw świata kobiet do lat 20. Piłkarze i kibice muszą więc uzbroić się w cierpliwość, bo w najbliższym czasie dużo lepiej nie będzie.
ŁKS najbliższy mecz na swoim stadionie rozegra w sobotę z Ruchem Chorzów (o godz. 14.30), a Widzew dzień później podejmie Górnika Zabrze (o godz. 17.30).
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.