Reklama

Reklama

Tomasz Salski: „Bilans nawet największym krytykom musi wyjść dodatni”

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Tomasz Salski: „Bilans nawet największym krytykom musi wyjść dodatni” - Zdjęcie główne

Tomasz Salski: „Bilans nawet największym krytykom musi wyjść dodatni”

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Trzecia część wywiadu przeprowadzonego przez lksfans.pl i ŁKS TV z prezesem Łódzkiego Klubu Sportowego, Tomaszem Salskim. W tej części można przeczytać m.in. o budżecie Rycerzy Wiosny, dalszych planach rozwoju klubu i osobie dyrektora sportowego, Krzysztofie Przytule. 

Łódzki Klub Sportowy dysponował w ekstraklasie budżetem na poziomie około 15 milionów złotych. Jak prezes Salski widzi sytuację finansową klubu po spadku do 1 ligi?

- Ja zawsze podchodzę do tego, żeby to był taki budżet, który nie pozostawi zadłużenia. Liczę, że będzie to około 8 milionów złotych, jeśli chodzi o budżet pierwszoligowy. Mogło być tak, że mieliśmy ten budżet najmniejszy w całej lidze, ale to wynika z tego, że w większości te kluby są dofinansowywane z samorządów lub spółek skarbu państwa.

!reklama!

Niedawno pisaliśmy o ekwiwalentach, jakie przysługują ŁKS-owi z tytuły gry w ekstraklasie. Rycerze Wiosny za miniony sezon otrzymają 8,15 milionów złotych. Czy z powodu mniejszych wpływów z praw telewizyjnych długofalowe plany Łódzkiego Klubu Sportowego zostaną wyhamowane? Mowa tutaj chociażby o klubowej akademii:

- Na pewno będziemy zmuszeni szukać innych rozwiązań, a jeśli ich nie znajdziemy to plany dotyczące akademii zostaną zatrzymane, to nie ulega dyskusji, bo będziemy starali się bilansować wydatki w stosunku do tych wpływów, a one będą niewspółmiernie mniejsze. W stosunku tego, co sobie założyłem, akademia w całości zamknie się na poziomie miliona euro, czyli około 4 milionów złotych. W tym roku na akademię przeznaczyliśmy około 2,5 miliona, czyli to pokazuje ile jeszcze brakuje. Nie mieliśmy żadnych planów wyhamowania rozwoju akademii, w celu zwiększenia swoich szans na pozostanie w ekstraklasie. Nasza sytuacja po pierwszych dwóch meczach trochę nas uśpiła. Nas mam na myśli dyrektora sportowego, sztab i mnie i uznaliśmy, że nie ma sensu tej drużyny już wzmacniać. - zdradził prezes Salski.

Ełkaesiacy staną w nowym sezonie przed trudnym zadaniem, jakim będzie awans i szybki powrót do ekstraklasy. W ostatnich 10 latach tylko trzem drużynom udało się awansować w pierwszym sezonie po spadku. Były to Górnik Zabrze, który pożegnał się z ekstraklasą w sezonie 2015/2016, Zagłębie Lubin z sezonu 2013/2014 oraz Cracovia, która z ekstraklasą pożegnała się w 2012 roku, razem z ŁKS-em z resztą. To, że tylko trzy kluby potrafiły wrócić na najwyższy szczebel rozgrywkowy po roku od relegacji, pokazuje, że wcale nie jest to prosta sprawa:

- Pomimo, że jesteśmy spadkowiczem i trudno jest powtórzyć awans, to biorąc pod uwagę doświadczenie, które mamy, to jesteśmy teraz lepszą drużyną, która startowała w 1 lidze dwa lata temu. Rynek weryfikuje, że piłkarze, którzy od nas odeszli nie odgrywają kluczowych ról w zespołach, do których trafili. - powiedział prezes Salski. 

Głośno było w ostatnich miesiącach na temat roli Krzysztofa Przytuły w ŁKS-e. Można było usłyszeć plotki, z których wynikało, że obecny dyrektor sportowy ma władzę absolutną w klubie w kwestiach sportowych i był skonfliktowany m.in. z członkiem rady nadzorczej, Dariuszem Łyżwą i poprzednikiem Wojciecha Stawowego, Kazimierzem Moskalem, ale zdementował to rzecz jasna Tomasz Salski:

- U nas w klubie nie ma czegoś takiego, że są autorytarne rządy na jakimś szczeblu. Być może czegoś takiego zabrakło w minionym sezonie i wcale nie mówię tutaj o roli prezesa, czy dyrektora sportowego. Nie było czegoś takiego, jak konflikt między Krzyśkiem Przytułą, a Kazimierzem Moskalem, przynajmniej czegoś takiego nie widziałem. Jeśli są rozmowy, polemika i ktoś się z kimś nie zgadza, to chyba dobrze. Krzysztof Przytuła powiedział w trakcie sezonu, że jest niezadowolony z wyników sportowych, no ale kto był wtedy zadowolony z wyników drużyny. Ktoś to przerobił w umiejętny sposób, wrzucił i powiedział, że jest konflikt. Natomiast to, że oni rozmawiali, dyskutowali, mieli inne spojrzenie na wiele rzeczy, to nie znaczy, że to jest konflikt i nie było między nimi współpracy. Jeśli chodzi o Darka Łyżwę, to rzeczywiście była między nimi jakaś rozmowa, ale całkowicie mnie rozwaliło to, jak oni po tym wielkim „konflikcie” do mnie do Rzgowa, pojechaliśmy na mecz do Bełchatowa z Rakowem i Darka Łyżwy samochód prowadził Krzysiek Przytuła. Pamiętajcie, różne rzeczy się mówi, są emocję. Nie ma mojego przyzwolenia, żeby publicznie krytykować tego, co się dzieje w klubie, nie ma takiego przyzwolenia dla nikogo. Oczywiście w domu w czterech ścianach możemy sobie nawrzucać, ale nie publicznie. Poza tym ja tych konfliktów, które były przedstawione w mediach, w ogóle nie widziałem. 

Wielu kibiców uważa, że Krzysztof Przytuła nie wykonuje swoich obowiązków należycie. Głośno mówił o tym, chociażby Łukasz Madej, który w programie „Stan Futbolu” powiedział jasno, że Przytuła powinien odejść z ŁKS-u. Pojawiały się plotki, że Wojciech Stawowy został zatrudniony w klubie z al. Unii tylko ze względu na relację dyrektorem sportowym ŁKS-u:

- Uważacie, że Kazimierza Moskala Krzysztof Przytuła nie znał? Ja nie rozumiem naprawdę tych zarzutów. Rozumiem jedną rzecz, która naszych kibiców bulwersuje, czyli praca trenera Stawowego w Widzewie i nasze obecne wyniki sportowe. Jako kibic to rozumiem, natomiast jeśli ktoś chciałby przeanalizować te 4 lata Krzysztofa Przytuły w ŁKS-e, to bilans największym krytykom powinien wyjść dodatni. Krytykować powinniśmy za to, co jest niewłaściwe. Spójrzmy na to z perspektywy tego czteroletniego okresu, a nie na zasadzie, że to co tam było to było, bo ŁKS musiał wejść do ekstraklasy. Z całym szacunkiem, ale dlaczego?  Z jedną trybuną? Z jakimi podstawami? Z czym ŁKS miał wejść do ekstraklasy? Krzysztof Przytuła rozmawiał ze mną po awansie do 1 ligi i powiedział, że po piłkarsku to powinno być tak, że Wojciech Robaszek powinien dostać szansę poprowadzenia zespołu w 1 lidze. To była moja decyzja, że robimy zmianę. Były rozmowy z trenerem Stawowym, z trenerem Moskalem i miałem świadomość, że obu Krzysiek Przytuła zna. I co? Teraz powiemy, że Krzysztof Przytuła miał konflikt z trenerem Robaszkiem? Mieli inne wyobrażenie na wiele aspektów, ale wiele rzeczy było spójnych. - powiedział prezes ŁKS-u, Tomasz Salski.

Na sugestię, że nie można odmówić Krzysztofowi Przytule wkładu w awans ŁKS-u do ekstraklasy, ale ostatni rok nie był dla dyrektora sportowego najlepszy, Tomasz Salski odpowiedział:

- Sportowo był to nieudany rok dla ŁKS-u i koniec. Dla mnie, dla trenera Moskala, dla trenera Stawowego i oczywiście dyrektora sportowego. Jest to nieudany sezon pod względem sportowym, koniec kropka. - oznajmił Tomasz Salski. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy