Reklama

Reklama

Tomasz Salski, prezes ŁKS-u, o wyproszeniu pracownika Widzewa z meczu derbowego: „Przeszłości nie można wymazać” [wideo]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Tomasz Salski, prezes ŁKS-u, o wyproszeniu pracownika Widzewa z meczu derbowego: „Przeszłości nie można wymazać” [wideo] - Zdjęcie główne

Tomasz Salski, prezes ŁKS-u wyjaśnił powody wyproszenia pracownika Widzewa z meczu derbowego (fot. ŁKS Łódź)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Kolejne derby Łodzi pomiędzy ŁKS-em i Widzewem za nami. Chociaż mecz stał na wysokim poziomie, a ozdobą spotkania było wyjątkowe trafienie Ricardinho, to po spotkaniu najgłośniej jest o pozaboiskowym wydarzeniu, jakim było wyproszenie ze stadionu pracownika Widzewa.

Tomasz Salski, prezes ŁKS: „Bezpieczeństwo na stadionie ŁKS-u było zapewnione”

!reklama!

Przypomnijmy, że w tygodniu poprzedzającym mecz derbowy, grupa chuliganów włamała się na stadion przy al. Unii i zniszczyła kilkadziesiąt krzesełek. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ. 

Prezes Tomasz Salski najwięcej uwagi w kontekście derbowego starcia poświęcił jednak na inną sprawę. Chodzi o wyproszenie z obiektu przy al. Unii Lubelskiej Arkadiusza Stolarka, pracownika Widzewa, który miał relacjonować mecz dla widzewskiego klubowego radia.

O sprawie na Twitterze poinformował wiceprezes Widzewa, Michał Rydz. 

— Michał Rydz (@michal_rydz) March 6, 2021

Głos za pośrednictwem Twittera skomentował także sam zainteresowany. 

— Arek Stolarek (@arek_stolar) March 6, 2021

- Niestety kolejny raz mówi się o wydarzeniach pozaboiskowych. Z dużym zaskoczeniem przeczytałem niektóre rewelacje związane z wyjściem delegacji Widzewa ze stadionu ŁKS-u podczas meczu derbowego i chciałbym się bardzo konkretnie do tego odnieść - komentuje Tomasz Salski, prezes ŁKS-u.

- Z całą stanowczością chcę powiedzieć, że bezpieczeństwo na stadionie ŁKS-u było zapewnione. Tak, jak zresztą przy każdym meczu. Problemów bezpieczeństwa na tym stadionie nie ma - mówi Salski. - Z przykrością jednak powiem, bo to jest nasz błąd, że nie wszystkie osoby powinny zostać zaproszone na ten mecz - dodaje.

Zgodnie z zaleceniami Polskiego Związku Piłki Nożnej dziennikarze nie mogą się ubiegać o stałe akredytacje na mecze danego klubu i muszą się akredytować na każde spotkanie oddzielnie. 

Z kolei przedstawiciele mediów klubowych figurują na listach, które kluby wysyłają między sobą. To standardowa procedura i, w zdecydowanej większości, listy te nie podlegają bardzo szczegółowej weryfikacji. 

- I tutaj był błąd moich współpracowników, którzy powinni dokładniej zweryfikować listę przysłaną z Widzewa. Jeden z pracowników mediów nie powinien takiej akredytacji otrzymać. Niestety otrzymał. Przed meczem został wyproszony przez ochronę obiektu z pełnym zabezpieczeniem i ochroną, co pragnę podkreślić. Boleję nad tym, że oficjele Widzewa opuścili solidarnie strefę Skybox - mówi Salski, który jednocześnie zaznaczył, że kilku sympatyków i pracowników Widzewa zostało przy al. Unii, gdzie kibicowali i wykonywali swoje obowiązki.

Polecamy: Prezes ŁKS-u Łódź o zmianach na ławce trenerskiej Rycerzy Wiosny

Prezes ŁKS-u zaskoczony decyzją władz Widzewa. „Nie mnie oceniać z kim solidaryzuje się zarząd Widzewa”

Tomasz Salski podkreślił również, że współpraca między klubami zaczyna iść w dobrym kierunku. Tym bardziej zdziwiły go sobotnie wydarzenia i stanowisko władz Widzewa.

- Natomiast nie mnie oceniać z kim solidaryzuje się zarząd Widzewa - uważa Salski.

Tomasz Salski podkreślił także, że powodem wyproszenia Arkadiusza Stolarka ze stadionu nie było jego zachowanie podczas meczu, ale przeszłość obecnego pracownika Widzewa. Przypomnijmy, że wcześniej „Stolar” prowadził doping na Widzewie, gdzie oprócz przyśpiewek wspierających widzewiaków w trakcie meczu, pojawiały się także te wulgarne pod adresem ŁKS-u.

Polecamy: ŁKS Łódź wraca z dalekiej podróży i wyszarpuje remis w derbach Łodzi z Widzewem! Mnóstwo emocji przy al. Unii [ZDJĘCIA]
Dlaczego więc zdaniem Tomasza Salskiego Arkadiusz Stolarek nie powinien zostać wpuszczony na obiekt przy al. Unii 2?

- Dlatego, że stąpamy po bardzo kruchym lodzie w relacjach pomiędzy jednym a drugim klubem i bardzo często dochodzi do incydentów z udziałem chuliganów i pseudokibiców. A ten pan jest po prostu jednym z nich - twierdzi Salski.

- Ten pan jest dziś kreowany na kogoś takiego, kto prowadzi chór w kościele i ew. Doping na sektorze rodzinnym. Ale rzeczywistość jest zupełnie inna i przeszłości nie można wymazać. - Dlatego ten pan nie powinien otrzymać akredytacji i to mówię z całą odpowiedzialnością. To był błąd moich współpracowników. Podkreślam natomiast, że bezpieczeństwo na tym stadionie było zachowane i oficjele nie mogli się czuć jakkolwiek zagrożeni - podsumowuje prezes ŁKS-u.

Oficjalny głos w tej sprawie ma niebawem zabrać także Widzew. Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, klub z al. Piłsudskiego na dniach powinien wydać specjalny komunikat, który niezwłocznie opublikujemy także na TuŁódź.pl.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy