- Postanowiliśmy, jako politycy PiS, sprawdzić, jak to jest z tą enigmatyczną firmą, która nawet nie posiada strony internetowej, a zarobiła 22 miliony na 70 zleceniach, głównie w naszym mieście. O co chodzi z firmą, która się reklamuje jako firma wykonująca usługi komunalne, takie jak wywóz śmieci i przycinanie zieleni, a tutaj montowała te nieszczęsne słupki
- mówiła podczas konferencji prasowej posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.
Miało być 3,5 mln zł. Jest prawie 6 mln
Sprawa słynnych słupków na ulicy Piotrkowskiej od początku budzi ogromne kontrowersje. Miasto pierwotnie planowało przeznaczyć na inwestycję ok. 3,5 mln zł, jednak w przetargu wpłynęła tylko jedna oferta, złożona przez konsorcjum łódzkich firm Ticet i ECS Systems, opiewająca na 5,8 mln zł. Mimo to UMŁ zdecydował się zaakceptować wyższą kwotę.
Wątpliwości dodatkowo podgrzewają wyliczenia przedstawione przez posłankę, która przeanalizowała ofertę producenta słupków. Jej zdaniem koszt zakupu urządzeń w kosztorysach może być znacznie zawyżony.
- Będziemy tę sprawę gruntownie wyjaśniać
- zapowiedziała.
„Przewrócił go jak zwykłego pachołka”
Najwięcej emocji wywołuje jednak sam incydent z autem dostawczym, które uszkodziło jeden ze słupków.
- Słupki za blisko 6 milionów złotych miały nie tylko chronić przed nieuprawnionym wjazdem, ale nawet atakami terrorystycznymi. Dziś trzeba sobie zadać jedno pytanie. Czy one dzisiaj spełniły swoją rolę? Jeżeli samochód dostawczy przewrócił go tak, jak zwykłego pachołka
- mówił Marcin Buchali, szef Klubu Radnych PiS.
- Zastanawia nas też, dlaczego wiceprezydent Piotrowski wydaje tak szybko te pieniądze łodzianek i łodzian, a potem te inwestycje wyglądają jak wyglądają. A niestety liczy się jakość, a nie ilość i za te fuszerki znów zapłacą mieszkańcy Łodzi
- dodał.
Politycy PiS chcą też pełnego audytu systemu.
- Domagamy się gruntownego audytu technicznego i podania wyników do publicznej wiadomości. Bo mieszkańcy muszą wiedzieć, czy faktycznie ten system spełnia wymogi antyterrorystyczne, czy jest tylko zwyczajną fuszerką i atrapą
- mówił Sebastian Bulak.
Piotr Cieplucha nie omieszkał zauważyć, że uszkodzony słupek stoi vis a vis siedziby Platformy Obywatelskiej.
- Los chyba nie sprzyja Platformie Obywatelskiej, przed której siedzibą doszło właśnie do tej wtopy. No nie dość, że zazwyczaj jak tego typu rzeczy się dzieją, to akurat muszą trafiać się w naszym mieście i to jest chyba najlepsze świadectwo wystawione władzom naszego miasta z Koalicji Obywatelskiej i Lewicy
- ironizował.
Po konferencji posłanka wraz z radnym Buchalą ruszyli do UMŁ na kontrolę. Co tam znaleźli? Politycy mają ujawnić 22 maja podczas kolejnej konferencji zatytułowanej: „Afera słupkowa w Łodzi - porażające wyniki kontroli”.
Nie tylko PiS pyta o słupki
Interpelacje do magistratu złożyli jednak nie tylko politycy PiS. Sprawie przygląda się również radny Kosma Nykiel. Często przypomina publiczną wypowiedź wiceprezydenta Łodzi Tomasza Piotrowskiego, który apelował wcześniej do radnych:
„Dajcie Państwo te słupki zrobić, bo póki co, to się doktoryzujemy na odległościach i innych elementach”.
- Mnie przede wszystkim martwi to, że inwestycja miała być już dawno zakończona oraz to, czy jest prawidłowo wykonana. Dlatego też wystąpiłem do Straży Miejskiej Łodzi o udostępnienie nagrania z monitoringu, by przeanalizować przebieg zdarzenia
- mówi Nykiel.
Jak podkreśla, według specyfikacji słupek miał wytrzymać uderzenie ciężarówki o masie 7,5 t jadącej z prędkością 48 km/h.
- Byle słupek ogrodzeniowy na działce jest lepiej zakotwiony niż coś, co ma rzekomo powstrzymywać ataki terrorystyczne
- stwierdził radny.
Podczas specjalnej konferencji prasowej, tuz po zdarzeniu, Bartosz Król, zastępca dyrektora Miejskiego Centrum Inwestycji zapowiedział, że wykonawca będzie musiał przywrócić uszkodzony element do właściwego stanu. Jak podkreślał, miasto nie odebrało jeszcze inwestycji ani nie rozliczyło się z wykonawcą, dlatego incydent ma zostać wykorzystany do dodatkowego sprawdzenia całego systemu. Urząd zapowiada szczegółową analizę, która ma potwierdzić, czy słupek został zamontowany zgodnie ze specyfikacją producenta i czy rzeczywiście spełnia wymagane funkcje bezpieczeństwa.
- Jesteśmy w fazie testów i ciężko byłoby sobie wymyślić lepszy test niż w tym przypadku. Trochę to brzmi śmiesznie, ale zapowiadaliśmy, że będziemy sprawdzać, jak te słupki się opuszczają i czy reagują na odpowiednie sygnały służb. Nie wymyślilibyśmy sobie lepszego crash testu słupka. Skoro już do tego doszło, chcemy to po prostu wykorzystać
tłumaczył.
5,8 mln czy jednak 8,7 mln zł?
Sprawa robi się jeszcze bardziej niejasna, gdy zajrzeć do oficjalnego ogłoszenia o wyniku postępowania. W sekcji dotyczącej ofert widnieje kwota 5,8 mln zł. To cena jedynej oferty, która wpłynęła w przetargu, złożonej przez konsorcjum Jacek Czach „TICET” Usługi Komunalne oraz ECS Systems Sp. z o.o. Tę samą kwotę wskazano jako cenę oferty wykonawcy, któremu udzielono zamówienia.
Ale kilka punktów dalej, w sekcji dotyczącej umowy, pojawia się już inna liczba. Wartość umowy ramowej wpisano na poziomie 8,7 mln zł. Różnica wynosi więc aż 2,9 mln zł. Z czego wynika?
Jak sprawdziliśmy, w ogłoszeniu o przetargu znalazł się zapis: „Zamawiający przewiduje możliwość udzielenia zamówień polegających na powtórzeniu podobnych usług lub robót budowlanych na podstawie art. 214 ust.1 pkt 7 ustawy Pzp. (…) Zamówienie zostanie udzielone na podstawie negocjacji z dotychczasowym Wykonawcą, na warunkach określonych w umowie podstawowej”.
Oznacza to, że miasto „zostawiło sobie furtkę”, by bez nowego dużego przetargu zlecić tej samej firmie rozszerzenie inwestycji na ulice i skwery przyległe do Piotrkowskiej.
Zapytaliśmy o to UMŁ. Do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi na to i inne pytania dotyczące rzeczywistej wartości kontraktu, podziału ról pomiędzy TICET i ECS Systems, sposobu kontaktu miasta z wykonawcą oraz tego, czy konsorcjum otrzymało już jakiekolwiek wynagrodzenie za realizację inwestycji.
Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, z dokumentów, jakie udało się uzyskać politykom PiS, ma wynikać, że już teraz kwota za wykonanie przekroczyła 6 mln zł. Może być jednak większa, bo - jak twierdzą - nie otrzymali jeszcze jednego aneksu do umowy.
Kim jest wykonawca?
Firma Jacek Czach „TICET” Usługi Komunalne nie jest nowym graczem w miejskich zamówieniach. Według ogólnodostępnego zestawienia przetargów na www.przetargi.egospodarka.pl, wygrała łącznie 71 zamówień publicznych na szacunkową kwotę 22 947 552,95 zł. Zdecydowana większość dotyczyła Łodzi: 70 przetargów na ponad 22,5 mln zł.
Profil tych zamówień jest bardzo charakterystyczny. To przede wszystkim roboty budowlane, zieleń, place zabaw, skwery, alejki parkowe, mała architektura i utrzymanie terenów miejskich. Roboty budowlane stanowią 45 z 71 zamówień i aż 20,18 mln zł z całej wartości kontraktów.
Dlatego najnowszy przetarg na system nadzoru wjazdów na Piotrkowską wybija się z tego zestawienia. To nie jest kolejny plac zabaw czy skwer realizowany w ramach Budżetu Obywatelskiego, ale inwestycja dotycząca cyfrowej kontroli dostępu do najważniejszej ulicy miasta.
Wśród największych ostatnich miejskich zleceń firmy są m.in.:
- automatyczny system nadzoru wjazdów na ul. Piotrkowskiej - 8,7 mln zł,
- boisko przy ul. Jesionowej - 723 tys. zł,
- nasadzenia drzew i żywopłotów na terenie Łodzi - ponad 626 tys. zł,
- skwer i monitoring przy ul. Franciszkańskiej - 575 tys. zł,
- budowa alejek parkowych w Parku Sielanka - prawie 499 tys. zł,
- remont murku oporowego przy ul. Łagiewnickiej 29/31 - ponad 416 tys. zł,
- doposażenie placu zabaw w parku im. Mickiewicza - 420 tys. zł.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.