Reklama

Reklama

Coraz więcej łodzian nie radzi sobie ze skutkami pandemii. Jesteśmy przybici i przerażeni

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Siedzenie w domach, praca zdalna, pozamykane bary, restauracje, galerie handlowe, kina i teatry. To rzeczywistość, w której przyszło nam żyć i z którą wiele osób sobie nie radzi. Dlaczego drugą falę znosimy psychicznie gorzej od tej pierwszej?

Obostrzenia wprowadzone przez polski rząd w związku z nasilającą się epidemią sprawiły, że coraz więcej osób potrzebuje pomocy psychologów i psychiatrów. 

!reklama!

Mowa przede wszystkim o ludziach, którzy przez pandemię potracili pracę, zbankrutowali albo walczą o to, by ich firmy nie upadły. Takich przypadków jest mnóstwo, bo o ile wiosną myśleliśmy, że to wszystko potrwa chwilę i będzie, jak wcześniej, a tarcze rządowe pomogą przetrwać i utrzymać gospodarkę na normalnym poziomie, o tyle teraz nikt nie ma złudzeń, że koronawirus sparaliżował znany nam świat. 

Innymi słowy - wiosną mieliśmy nadzieję, ale teraz, jak przyznaje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” dr Mateusz Kowalczyk – psychiatra ze Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Łodzi, tej nadziei brakuje. 

Ludzie nie boją się zachorowania na COVID-19. Coraz więcej z nas obawia się, czy poradzi sobie na tyle, by przeżyć najbliższe miesiące i lata.

- Spowolnienie gospodarcze narasta i wpłynie na stan psychiki wielu osób. Już w tej chwili mam o jedną trzecią pacjentów więcej niż przed epidemią. Jestem pewien, że osób z problemami będzie przybywać, bo trudna sytuacja będzie się utrzymywała. Martwię się o tych, którzy tracą pracę – a mają dzieci, mieszkania w kredytach. Co z pozostawionymi w zamkniętych domach seniorami? Co z młodymi ludźmi, odciętymi od rówieśników? Za kilka lat będą moimi pacjentami - mówi dr Kowalczyk.

Psychiatra stara się pomóc swoim pacjentom najlepiej jak potrafi. Sam jednak przyznaje, że jego praca z każdym kolejnym tygodniem jest coraz trudniejsza, a osoby, które potrzebują jego pomocy przeżywają dramaty, z których trudno znaleźć wyjście…

– Ja mam być profesjonalistą i skupić się na aspektach medycznych. Ale, tak po ludzku, to coraz częściej słucham pacjenta i myślę: „Chłopie, jak ja ci współczuję”. Nie mogę usiąść i powiedzieć „rzeczywiście, ma pan przerąbane” - mówi dr Mateusz Kowalczyk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Jak zatem sobie radzić z problemami psychicznymi w czasach pandemii koronawirusa?

- Doradzam odskocznie – róbcie to, co was odpręża i sprawia przyjemność. Ktoś może zacznie biega, albo sięgnie na półkę po ulubioną lekturę. Oglądanie seriali na Netflixie może nie jest bardzo rozwijające, ale na troski i tzw. odmóżdżenie po pracy pomaga. Odradzam substancje psychoaktywne, bo pomagają na krótko, a mogą stać się z czasem potężnym problemem - zakończył dr Kowalczyk.

źródło: Gazeta Wyborcza

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy