Reklama

Reklama

Jak się narodziło Miasto Łódź? Historia rozpoczyna się 29 lipca 1423 r. i od króla Władysława Jagiełły

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Niewiele miast ma tak dobrze udokumentowaną miejskość jak Łódź. Znamy cztery dokumenty, które można określić jako lokacyjne, czyli mówiące o założeniu miasta. Dwa z nich mają charakter prywatny i są sygnowane przez biskupów włocławskich, a pozostałe dwa, charakter państwowy i powstały w kancelarii króla Władysława Jagiełły.

Reklama

!reklama!

Święto Łodzi 15 maja nawiązuje do pierwszej lokacji z 1414 roku, a Urodziny Miasta – 29 lipca do lokacji monarszej z 1423 roku.

W średniowieczu założenie miasta opierało się na dwóch rodzajach dokumentów. Sprawy prawno-ustrojowe regulował monarcha. Pozwalał zwykle rządzić się tzw. prawem niemieckim. Oznaczało to, że mieszczanie nie mogli być powoływani przed sądy ziemskie i grodzkie, gdzie sądziła szlachta. Odpowiadali natomiast przed wójtem i radą miejską.  Co ważne, to monarcha zezwalał na organizację targów i pobieranie opłat targowych.

Wszystkie sprawy gospodarcze (powinności, wysokość czynszów, uposażenie np. kościoła, sposób sprzedaży nieruchomości) pomiędzy mieszczanami a właścicielem gruntów miejskich regulował oddzielny dokument, zwykle poprzedzający przywilej monarszy. Kościół mógł wydać dokument lokacyjny,  ponieważ posiadał pełnię władzy w swoich dobrach, czyli immunitet nadany przez króla.

Lokacja Łodzi nie miała charakteru jednorazowego. Poprzedzały ją procesy osadnicze, a dokumenty nadawały im tylko ramy prawne.

Proces lokacyjny Łodzi

1414 – Kapituła włocławska 15 maja nowo powstałej osadzie (w obrębie wsi Łodzia) nadała prawa miejskie, tworząc miasto o nazwie Ostroga, wywodzącej się od nazwy rzeki, która tam przepływała. Zabudowania osady skupiły się wokół dzisiejszego Starego Rynku i pl. Kościelnego. Mieszczanie korzystali z bliskości traktu krakowsko-łęczyckiego i rozwijali na tej bazie działalność gospodarczą. 

1423 – W Przedborzu król Władysław Jagiełło (ipso die Sancte Marthe – czyli 29 lipca) na prośbę biskupa włocławskiego Jakuba Pelli wydał monarszy przywilej o przekształceniu Łodzi w miasto. Dokument regulował  sprawy prawno-ustrojowe oraz uprawnienia targowe. Łodzianie od tej pory mieli odpowiadać nie przed sądami ziemskimi, gdzie dominowała szlachta - sądzić mógł ich wójt, a ten odpowiadał przed biskupem, a nawet królem i jego sądem generalnym.

1424 – Jakub Pella wydał powtórnie dokument regulujący zobowiązania mieszczan wobec kapituły, w którym wyraźnie nawiązuje do dokumentu z 1414 r. Zgadzają się np. lata wolnizny, czyli czasu, gdy mieszczanie z tytułu użytkowania ziemi nie wnosili opłat.  Dwa prywatne akty prawne wykazały się dużą trwałością, gdyż pierwsze zmiany do ich regulacji wprowadzono dopiero w 1561 roku.

1433 – Na zamku w Kole, król Władysław Jagiełło potwierdził przywileje dla Łodzi w ramach przywileju renowacyjnego.  Król chciał poprawić stan dóbr biskupich po wojnach krzyżackich i m.in. rozszerzył przywileje targowe. W 2018 roku dokument lokacji z 1433 roku został odnaleziony i zaprezentowany przez Krzysztofa Laszkiewicza.

Historia Łodzi

Pierwsze wzmianki o Łodzi pochodzą z 1332 roku. W lipcu 1423 roku - król Władysław Jagiełło nadał jej przywilej lokacyjny. W tym okresie Łódź otrzymała 28-łanowy obszar. Podstawą egzystencji jej mieszkańców było rolnictwo. Ten okres jej dziejów określany jest nazwą okresu "Łodzi rolniczej". W połowie XVI w. miasteczko liczyło 650-800 mieszkańców.

Z początkiem XIX wieku rozpoczyna się okres prosperity miasta. Przybywają nowi mieszkańcy, rzemieślnicy i kupcy, ożywiają się targi i jarmarki.

Dzieje wielkiej kariery Łodzi rozpoczęły się dopiero w I połowie XIX wieku. Zniesiono granicę celną między Królestwem a Rosją. Powstał krajowy przemysł włókienniczy, w którym Łódź wyniesiona została do rangi wiodącego ośrodka polskiego przemysłu tekstylnego.

Twórcą i patronem nowoczesnej Łodzi był Rajmund Rembieliński. Dzięki jego staraniom Łódź zaliczono w 1820 roku do tzw. miast fabrycznych. Pierwsi osadnicy przybyli do miasta w roku 1822 - w ciągu 8 lat było już ponad tysiąc rękodzielniczych rodzin. One to dały początek rozwojowi przemysłu włókienniczego w mieście.

Pierwsza łódzka osada włókiennicza - "Sukiennicze Nowe Miasto" powstało w 1823 roku - rok ten uważany jest za początek "Łodzi przemysłowej".

Łódź staje się "Ziemią Obiecaną" dla tysięcy rzesz biedoty wiejskiej i małomiasteczkowej. Z wioski zagubionej wśród wierzbowej łozy, z bagien i torfowisk zaczęło się wyłaniać miasto.

Od narodzin do rozkwitu Łodzi przemysłowej minęło zaledwie pół wieku. Już w roku 1825 w miescie uruchomiono pierwszą przędzalnię bawełny wybudowaną przez przybyłego z Saksonii Kristiana Fryderyka Wendischa.

W roku 1839 w fabryce L. Geyera zainstalowano pierwszą w polskim przemyśle bawełnianym maszynę parową. W fabryce K. Scheiblera w 1855 r. uruchomiono mechaniczną przędzalnię, zaś pierwszą tkalnię mechaniczną w 1866 r. w fabryce J. Heinzla.

Bardzo szybki wzrost liczebny Łodzi w XIX wieku był wynikiem imigracji ze wsi i małych miasteczek. Napływali także osadnicy z państw ościennych głównie z Czech i Saksonii, sporadycznie z Anglii, Francji i Szwajcarii. Pod względem tempa przyrostu liczby ludności Łódź biła wszelkie ówczesne rekordy - niemal co 10 lat podwajała liczbę swoich mieszkańców (1860 - 32 tys., w 1897 r. - 314 tys.).

W latach 1828 - 1880, Łódź ulegała ogromnym przeobrażeniom. Po tym okresie weszła w fazę szybkiego rozwoju, koncentracji kapitału i wzrostu produkcji.

Legenda

U źródeł Bzury, na Rogach i Różkach, pełno było błota i kałuż. Tylko wąski, dziki dukt leśny przedzielał je wówczas od nowych źródeł i drugiej rzeczki zaczynającej swój bieg już na późniejszych Dołach i Sikawie. Była to dzisiejsza Łódka, przed wiekami zwana po prostu Starą Strugą.

Janusz przeciągnął po tych błotach dalej swą łódź na południe i zachód. I znów z trudem odpychał się jakimś drągiem o płytkie dno owej strugi. Obowiązkowo - jak na owe czasy wymagano i jak głosi opowieść - musiał mieć w tobołku w swej dłubance jakiś obrazek święty czy figurkę szczęśliwą... Dopłynął tedy do miejsca, gdzie dziś stoją stare kamienice przy Zgierskiej w parku Staromiejskim, (dziś już w skrytym kanale). Tu Janusz poczuł, że jego stara ojcowska łódź jakby była pełna kamieni i dalej ruszyć nie może. Czy ten obrazek tak mu zaciążył, czy też, co bardziej możliwe, dno się nadwyrężyło uciążliwą podróżą i woda w łodzi przybrała; dość, że o dalszej podróży nie było już mowy, choć rzeka biegła jeszcze niżej na zachód.

Wyszedł więc chłop z łodzi na brzeg, wyciągnął tobołek i trochę pomedytował. Później przez mieliznę wyciągnął ową łódkę ku wyższemu, północnemu brzegowi. Wdrapał się na wzgórek, rozejrzał wokoło i nabrał otuchy. Okolica była sposobna, na zdrową i spokojną wyglądała. Wnet chciał sporządzić sobie szałas na nocleg, by na drugi dzień łódź oporządzić i próbować płynąć dalej, lecz gdy chwilę pobył na brzegu, spotkała go tu pierwsza przygoda, zaczął padać ulewny deszcz. Nie zraziło go to wcale. Ściął kilka grubszych gałęzi i ustawił na nich swą łódź - dnem do góry! Posłużyła mu za schronienie przed burzą. Stała się pierwszym ludzkim dachem w tej okolicy...

Rano posłyszał Janusz glosy puszczy. Wokoło rozbrzmiewały ptasie śpiewy, słychać było stukanie pracowitych dzięciołów, brzęczenie dzikich pszczół. Okolica przemawiała doń swojsko i kusiła:

- ...Tu się zadomowisz, tu oporządzisz - będzie nam z sobą dobrze, żaden książę ani biskup czy inny wielmoża nie dostrzeże cię tu.. pracę ci, choć mozolną, dam - mówiła dalej puszcza. - Nie poskąpię drzewa na budulec, ni miodu z dzikich barci, a może czasem i tur, żubr lub łoś ci się trafi...

Przemówiło to do niego. Został.

Dopiero nadchodząca jesień wygnała go z domku "Pod Łódką"... Począł ścinać kłody, pod pierwszą własną, prawdziwą chatę! A szałas z łódką, jako dachem, zachował potem długi jeszcze czas na pamiątkę swego tu przybycia... Jeszcze później związał się z jakowąś dziewuchą z dalszych stron, być może aż z odległego o milę - Widzewa... Tu spytają niektórzy ciekawsi, dlaczego nie z Kozin lub Żubardzia?... Ano, bo osad tych jeszcze wtedy nie było...

Następne chaty, już z synami i wnukami wznosił. Osiedli obok ojca i dziada, na wzgórkach, które po wiekach Górkami Plebańskimi tu nazywano, gdyż powstał tam później drewniany kościółek. Niedługo, bo już w piątym pokoleniu, rozłożył się w tym miejscu kwadratem targowy Stary Rynek, a było to przy drogach leśnych wiodących na północ do Zgierza, na zachód pod Strugę, na południe do Piotrkowa i Drewnowiczów i na południowy wschód do Wolborza...

Minęło sto, a może dwieście lat od tamtych czasów. Dopiero przyszłe pokolenia słuchając opowieści gminnej, jak to ich odważny i pracowity prapradziad przedzierał się przez tę gęstwinę swoją mizerną łódką, która na mocy jakiegoś dziwnego uporu płynąc dalej nie chciała i tu nabrawszy wody w miejscu stanęła - nazwali to miejsce na wieczną pamiątkę po prostu - Łodzią...

Mieszkańcom tej osady wydało się jednak z czasem, że to zbyt mały dowód szacunku i miłości dla przodków, na dodatek więc i rzekę, która była niegdyś drogą ucieczki, a stała się przez samodzielną wyprawę przodka nadzieją lepszego jutra, nazwali podobnie - Łódka...

Źródło: UMŁ BKSiDŁ

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy