Z jednej strony materace, z drugiej wygodne pufy do siedzenia
Wysoka blondynka wpuszcza mnie do sali, gdzie prowadzi szkołę rodzenia. Z jednej strony materace, z drugiej wygodne pufy do siedzenia. I niezbędnik w postaci wanienki, przewijaka i lalki wyglądającej jak noworodek.
- Po sportowej szkole średniej poszłam do studium położniczego w Piotrkowie Trybunalskim. To była bardzo dobra szkoła, ucząca nie tylko teorii, ale i praktyki. Od razu po jej skończeniu zatrudniono mnie w poradni ginekologiczno-położniczej w Tomaszowie Mazowieckim. Od początku brałam udział w trudnych zabiegach, więc zdobyłam sporo doświadczenia. Postanowiłam też skończyć 3-letnie studia fizjoterapeutyczne oraz zdrowie publiczne na Uniwersytecie Medycznych. A gdzieś w międzyczasie zaczęła kiełkować mi myśl, że chcę pracować w szkole rodzenia
- tak Dorota wspomina początki w zawodzie.
Gdy trafiła do szpitala Madurowicza, uznała, że jest w swoim żywiole.
Kobiety, które tu trafiają, są pod kompleksową opieką
- Ta szkoła rodzenia ma ten plus, że znajduje się w szpitalu, gdzie do dyspozycji są też specjalistyczne oddziały: ginekologiczno-położniczy i neonatologiczny. Więc panie, które tu trafiają, są pod kompleksową opieką
- mówi Dorota Michalak.
Na zajęciach Dorota opowiada, jak przebiega ciąża, uczy parcia podczas porodu, przeprowadza też przez połóg. Laktacja i karmienie piersią nie mają dla niej tajemnic. Każdą młodą mamę nauczy też, jak przebierać i kąpać noworodka.
- Zwykle dziewczyny najbardziej boją się porodu. Martwią się też, czy będą mogły - i umiały - karmić malucha piersią. Moim zadaniem jest zmniejszenie tego lęku
- mówi położna.
Na zajęciach Doroty bywa zabawnie.
- Gdy uczymy się parcia, często dziewczyny śmieją się, że zaraz tu urodzą. Mówię im wtedy, że nie ma problemu, bo sala porodowa jest po drugiej stronie korytarza.
Wiele osób kojarzy ten zawód wyłącznie z ciążą i porodem
Choć ciąża powinna być radosnym stanem i kończyć się szczęśliwie, nie zawsze tak jest. Wtedy kobieta również może liczyć na pomoc położnej.
- Często jesteśmy jedynymi osobami, z którymi pacjentka po stracie ciąży lub urodzeniu martwego dziecka chce rozmawiać. To bardzo trudne, zwłaszcza kiedy dzieje się wielokrotnie. Trzeba mieć w sobie wielkie pokłady empatii i zrozumienia
- mówi Emilia Kocik, położna oddziałowa oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala Madurowicza.
Wiele osób kojarzy ten zawód tylko i wyłącznie z ciążą i porodem.
- Tymczasem położna towarzyszy kobiecie przez całe życie, pracuje również na ginekologii operacyjnej i onkologii ginekologicznej. Te kwestie dotyczą pań w każdym wieku i też bywają trudne momenty, gdy ktoś dowiaduje się o poważnej chorobie.
8 maja obchodzimy Dzień Położnej. Ta data to rocznica urodzin Stanisławy Leszczyńskiej, bohaterskiej położnej z Auschwitz, która w obozowych warunkach przyjęła ponad 3 tys. porodów. Wcześniej, 5 maja, świętowany jest natomiast Międzynarodowy Dzień Położnej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.