Jak podkreślają organizatorzy, to najtłustszy bieg w kraju.
- Nieustannie podnosimy sobie poprzeczkę, więc jak zawsze zrobimy wszystko, by smak tego biegu pozostał z Wami na całe życie! Zasady gry znacie - Biegamy, żeby jeść! Jemy, żeby biegać! Przed każdym z Was do pokonania będzie dystans 5 km. Jednak medal na Waszej szyi zawiśnie dopiero wtedy, gdy na mecie zjecie przepyszne pączusie!" - można było przeczytać przed wydarzeniem.
Pączek Run w Parku Poniatowskiego w Łodzi
Pączkowych akcentów nie brakowało - skarpetki, czapki, a nawet okulary. Biegacze się postarali i zadbali także o odpowiedni wygląd podczas Pączek Run.Na starcie stawiło się około 800 osób, w tym blisko 200 dzieci. Biegały całe rodziny. Tak jak państwo Borowieccy spod Koluszek.
- Biegam od dziecka - mówi Marta Borowiecka. - Gdy dzieci podrosły zaczęliśmy biegać razem. Mieszkamy niedaleko Koluszek, mamy blisko las. Gdy z mężem pokonujemy 5 kilometrów, dzieci towarzyszą nam na rowerach - dodaje kobieta, która podczas Pączek Run pojawiła się z 5-letnią córeczką Igą, 7-letnim synkiem Tymkiem i mężem Tadeuszem.
Dzieci biegały na 3 dystansach: 300, 600, 1200 metrów. Dorośli mieli do pokonania 5 kilometrów. Wszystkich bez wątpienia dopisywały humory.
Komentarze (0)