Reklama

Reklama

Ratownik medyczny zaatakowany podczas pracy. "Takie sytuacje zdarzają się nagminnie"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: Adam Wicher

Ratownik medyczny zaatakowany podczas pracy. "Takie sytuacje zdarzają się nagminnie" - Zdjęcie główne

Na szczęście ratownik nie został ranny | foto Adam Wicher

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Ratownicy medyczni niemal każdego dnia napotykają wiele trudności w swojej pracy. Niestety, często ma ta związek z ludźmi, którym próbują pomóc.

Reklama

Tak też było w środę w Łodzi. Jeden z ratowników nie dość, że podczas transportu był obrażany, to jeszcze później pacjent próbował go zaatakować scyzorykiem. 

Był agresywny, a w pewnym momencie wyciągnął scyzoryk 

Do zdarzenia doszło około 14:30 w Łodzi przy placu Zwycięstwa. Ratownicy dostali zgłoszenie do mężczyzny, który jak podejrzewano, może znajdować się pod wpływem alkoholu, albo też innych środków odurzających.  Jak informuje prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi, podczas transportu do Miejskiego Centrum Terapii i Profilaktyki Zdrowotnej, 59-latek cały czas obrażał ratowników i był agresywny. W pewnym momencie wyciągnął scyzoryk i próbował zaatakować. Na szczęście ratownikowi udało się odskoczyć, dzięki czemu nie został ranny, potem obezwładnić napastnika, unieruchomić mu rękę i wytrącić scyzoryk. 

Sprawca został zatrzymany. Jak się okazało miał ponad 3 promile alkoholu. Na razie nie udało się z nim przeprowadzić czynności, ponieważ śledczy czekają aż wytrzeźwieje.

Prokurator Krzysztof Kopania przypomina, że ratownik medyczny to zawód objęty ochroną należną funkcjonariuszowi publicznemu, dlatego mężczyźnie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. 

Jadą pomóc, ale nigdy nie wiedzą, czy nie zostaną zaatakowani 

Na szczęście ratownicy nie odnieśli żadnych obrażeń i mogli wrócili do pracy. Adam Stępka, rzecznik prasowy łódzkiego pogotowia, przyznaje, że nie jest to odosobniony przypadek. Ratownicy niemal codziennie spotykają się z agresją ze strony osób, którym chcą pomóc.

Takie sytuacje zdarzają się nagminnie. Trudno tu mówić o przyczynach, dlaczego tak się dzieje. Nie chodzi o to, że ich zdaniem zbyt długo czekali na nas przyjazd. Powody są naprawdę różne

 - mówi. Dodaje, że ratownicy mają naprawdę "grupą skórę" i nie reagują na wyzwiska i wulgaryzmy, z którymi spotkają się na każdym kroku. Gorzej, jak pacjent robi się agresywny, szarpie ratownika, próbuje lub go bije. Są sytuacje, w których musi interweniować policja. Często są to osoby pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, co oczywiście w żaden sposób, nie tłumaczy ich zachowania. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy