reklama

Schronisko w Sobolewie zamknięte! Większość psów została przywieziona do Wojtyszek

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźNa tę decyzję organizację prozwierzęce oraz miłośnicy czworonogów czekali kilka lat. W sobotę powiatowy lekarza weterynarii zamknął schronisko w Sobolewie (woj. mazowieckie)! Większość psów została przewieziona na teren woj. łódzkiego.
reklama

 - Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie - poinformował w sobotę premier Donald Tusk. 

Schronisko o złej sławie zostało zamknięte. Psiaki trafiły do Wojtyszek

O tym miejscu słyszała niemal każda osoba, której los zwierząt nie jest obojętny. Happy dog  - to schronisko, w którym psy na pewno nie doświadczyły szczęścia, dlatego ludzie różnymi sposobami próbowali wyciągać przebywające tam czworonogi. Zdaniem aktywistów, kierownik miał utrudniać wszelkie adopcję. Miał również nie leczyć chorych zwierząt i odmawiać jakiekolwiek pomocy. Nie chciał również widzieć na terenie Sobolewa wolontariuszy. 

reklama

Wiele osób określało to miejsce jako patoschronisko, mordownię, a nawet Auschwitz dla zwierząt. Mimo tego zakończeniem współpracy z placówką nie był zainteresowany wójt gminy.  Dodajmy, że kierownik schroniska już osiem lat temu usłyszał formalne zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Jednak do tej pory nie zapadł prawomocny wyrok. 

Zdesperowani ludzie w sobotę po raz kolejny pod urzędem gminy w Sobolewie zorganizowali protest. Tym razem, za sprawą piosenkarki Dody, usłyszał o nim niemal każdy. Później protestujący przeszli pod siedzibę schroniska. Na miejscu obecny był również poseł Łukasz Litewka, któremu udało się wejść na teren placówki.  

reklama

Kilka godzin później przekazał on, że Happy dog zostaje zamknięte - natychmiast. Radość ludzi była ogromna. Wiele osób pytał jednak, dlaczego tak późno?

To co się stało później, jak przyznali sami aktywiści, wymknęło się spod kontroli. Ludzie wchodzili na teren schroniska i sami ratowali przebywające tam zwierzęta. Kolejni szukali zaginionych psów, jeszcze inni tego dnia dowiedzieli się, że ich czworonóg już nigdy do nich nie wróci. 

Po zamknięciu schroniska wszystkie psy trafiły pod "opiekę" wójta Sobolewa. Po trudnych negocjacjach zostały one przejęte przez fundacje oraz stowarzyszenia prozwierzęce: DIOZ, Pogotowie dla Zwierząt, Fundację Judyta, OTOZ Animals, Schronisko TOZ Wrocław, Fundację Psa Karmela, Fundację w Dobrych Łapkach, Fundację Przyjazna Łapa oraz Fundację Przyjaciel Zwierz. 

reklama

Cześć zwierząt trafiło do schroniska w Wojtyszkach, które w 2023 roku przejął Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Wcześniej jednak jeszcze w Sobolewie działacze wraz z adwokat Katarzyna Topczewska zabezpieczali nie tylko zwierzęta, ale również dowody w tej sprawie - robili zdjęcia bud, w jakich mieszkały zwierzęta, to co jadły oraz zabezpieczyli kije, które znajdowały się koło boksów. Zdaniem działaczy - w ten sposób były one "dysyplinowane", przez co wiele psów jest zalękniona i z agresją reaguje na człowieka. 

Dochodzi 2:30, a procedura wyciągania psów z mordowni w Sobolewie idzie PEŁNĄ PARĄ! Przy psich boksach odkrywamy zakrwawione, drewniane pały, a w kojcach SKRAJNIE PRZERAŻONE ZWIERZĘTA!!! Na miejscu walczymy z adw. Katarzyną Topczewską, Fundacją Judyta, Pogotowiem dla Zwierząt! Niestety organy ścigania NIE WYKONUJĄ na miejscu ŻADNYCH czynności procesowych, dokumentujących ZNĘCANIE SIĘ W TYM MIEJSCU NAD ZWIERZĘTAMI!
 - napisał w mediach społecznościowych DIOZ.
 
Działacze informowali również, że prace były bardzo utrudniane, m.in. zostało im w nocy wyłączone światło.  - To była bardzo ciężka, fizycznie i emocjonalnie wyczerpująca praca - przyznała Grzegorz Bielawski, z Pogotowia dla zwierząt. 
 
 
Wszystkie zwierzęta w niedzielę opuściły schronisko w Sobolewie. Kilka godzin później DIOZ poinformował, że w ich siedzibie pracuje sześcioosobowy zespół Inspekcji Weterynaryjnej z Sieradza. Działają w asyście policji, na polecenie organów centralnych. 
 Wykonują szczegółowe oględziny i badania wszystkich psów, które trafiły do nas z Sobolewa. Na ten moment oględzinom zostało poddanych już 56 psów. U zdecydowanej większości zwierząt widać wyraźne ślady zaniedbań i utrzymywania w warunkach, które mają niewiele wspólnego z opieką. To nie są pojedyncze przypadki. To jest obraz systemowego zaniedbywania, które ktoś przez lata „akceptował” albo udawał, że nie widzi. Chcemy podziękować za sprawne rozdysponowanie sił i realną pomoc w badaniach klinicznych. To pierwszy dzień ogólnych oględzin. Plan diagnostyki jest rozłożony na cały najbliższy tydzień. Przed nami badania krwi, USG, RTG, echo serca, i wszystko to, co jest podstawą uczciwej oceny stanu zdrowia zwierząt i rozpoczęcia leczenia
 - poinformował DIOZ.
 
Jak dodał, wkrótce na ich stronie zostaną zamieszczone wszystkie zdjęcia psiaków. Osoby, które rozpoznają swojego czworonoga lub są zainteresowane adopcją powinny napisać na dioz@dioz.pl. Warto zajrzeć również na strony innych organizacji, które wzięły pod opiekę czworonogi z Sobolewa. 
 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo