Reklama

Reklama

W nauce nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa… [WYWIAD]

Opublikowano: wt, 7 lip 2020 10:11
Autor:

W nauce nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa… [WYWIAD] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Wywiad z dyrektorem Sieci Badawczej ŁUKASIEWICZ - Instytutu Przemysłu Skórzanego, dr hab. Arkadiuszem Adamczykiem. Wywiad publikujemy po okresie perturbacji związanych z walką z koronawirusem. 

TŁ: 1 kwietnia minął rok od powołania Sieci Badawczej Łukasiewicz. Jak ten rok minął dyrektorowi Instytutu Łukasiewicza.

AA: Przede wszystkim pracowicie. Powstanie Sieci było olbrzymim wyzwaniem organizacyjnym i choć spotkanie inaugurujące wypadło właśnie 1 kwietnia, wszyscy mieli świadomość, iż nie będzie to prima aprilis. Oczywiście działania organizacyjne nie mogły zdominować codzienności i stać się pretekstem do zaniechania prac badawczych czy usług dla przemysłu. Wielka w tym zasługa pracowników IPS…

TŁ: Zwłaszcza że od czasu Pana wizyty w studiu TuŁódź.pl Pana Instytut osiągnął kolejny sukces. Gratulujemy!

AA: Bardzo dziękuję w imieniu społeczności Instytutu. I chcę podkreślić, że to przede wszystkim pracownikom Łukasiewicz-IPS należą się laury za uzyskanie godności Symbol Synergii Nauki i Biznesu 2019. Dyrektor w takich momentach staje w świetle reflektorów, ale jest tą osobą, która w najmniejszym stopniu na to zasłużyła. 

TŁ: Chyba Pan przesadza, zanim przyszedł Pan do Instytutu IPS w łódzkim środowisku naukowym nie był kojarzony z sukcesem…

AA: Gdy objąłem swoje stanowisko w Instytucie, trwał już proces zmian i może moje przyjście było niewielkim impulsem, który parę rzeczy przyspieszył… (śmiech). A tak poważnie, największym skarbem IPS są i będą ludzie. Mając taki zespół, jakiś spektakularny sukces pozostawał kwestią czasu… To potencjał ludzki decyduje o tym, że kroczymy drogą osiągnięć. Jeśli rzeczywiście było tak, jak Pan mówi, to po prostu wynikało z prozy życia. Wielu ludzi codziennie wykonuje rzetelnie powierzone im obowiązki i często nikt im za to nawet nie podziękuje… 

TŁ: A Pan dziękuje?

AA: Jeśli tylko mam okazję… ale zdaję sobie sprawę, że od podziękowań i słów woleliby zostać docenieni w bardziej wymierny sposób (śmiech). Mam nadzieję, że ta chwila też nadejdzie i nie tylko przy okazji podziału rocznych premii. Niemniej uważam, że słowa też są ważne. Stanowimy małą zbiorowość, nikt nie jest dla mnie anonimowy i w miarę możliwości staram się okazać, że wszyscy są dla mnie ważni…

TŁ: Co tylko potwierdza, że to Pan pozostaje liderem zespołu. I to podobno bynajmniej nieprzypadkowym?

AA: Nie mówmy wyłącznie o mnie w kontekście IPS, bo za pozytywne wyniki odpowiada całe kierownictwo Łukasiewicz – IPS. Każdy ma tu swoje pole. Ktoś musi upowszechniać dobre praktyki zarządzania nauką, ktoś dbać o finanse, ktoś udźwignąć wyzwania naukowe. Do tego dochodzi reprezentacja Instytutu wobec klientów biznesowych, bez których nas by po prostu nie było, innych Instytutów, władz samorządowych i kierownictwa Sieci Łukasiewicz. Ale tu jest sytuacja analogiczna jak z nagrodą – kierownictwo nic nie znaczy bez tych, którzy wykonują badania… Okazało się, iż wiedza i odrobina wiary w siebie może uczynić cuda…

TŁ: A wie już Pan jak się tańczy na pointach? Krytyka jak spadła na Pana w mediach i publiczne wypowiedzi poprzedniego dyrektora IPS nie wróżyły kolejnego dobrego roku w instytucie.

AA: Nie znam się na balecie i ta wiedza też nie jest mi do niczego potrzebna (śmiech). Nie wypowiadałem się do tej pory i konsekwentnie nie będę wypowiadał się na temat jakości pracy mego poprzednika, szanując dorobek i lata, które przepracował w IPS. Wolałbym, aby on również tego nie robił... Ani to potrzebne, ani eleganckie. Ale proszę ode mnie nie wymagać bym szedł tym samym torem. 

TŁ: A jako to jest z zatrudnieniem teologa w IPS. Zrobił to Pan czy nie?

AA: Odpowiem nie wprost… Dziennikarzowi, który drążył ten temat polecam prześledzenie kolejnej „afery” z moim udziałem. To zapewne skandal, iż elektryk został… doktorem habilitowanym nauk politycznych? 

TŁ: No ale przecież w Pana oficjalnym cv można przeczytać, że skończył Pan łódzkie technikum elektryczne.

AA: Tylko pozostaje pytanie, czy sam fakt ukończenia technikum uczynił ze mnie elektryka. Nie licząc wymiany żarówek, nie przypominam sobie bym był jakoś szczególnie praktykującym w tej dziedzinie. A wracając do osoby, na którą wylano hejt… Audyty Polskiego Centrum Akredytacji potwierdziły jej wysokie kwalifikacje, ale to już dziennikarzy wszystkich mediów, które tak ochoczo wypowiadały się w tej kwestii, zupełnie nie interesowało. Chociaż podobno stoją w pierwszym szeregu walki z tzw. mową nienawiści…

TŁ: Pana recepta na sukces w Łukasiewicz-IPS to…

AA: dokładnie taka sama jak Stevea Jobsa w Apple. Od zawsze podobało mi się jego credo zarządzania: „znajdź dziesięciu mądrzejszych od siebie, a potem zmuś ich, by pracowali razem”.

TŁ: A jakie to uczucie być wzorem do naśladowania dla młodszych pracowników nauki?

AA: Skąd to przypuszczenie, że jestem wzorem dla kogokolwiek?

TŁ: To nie przypuszczenie. Jeden z bardzo młodych profesorów UMK w Toruniu pisząc tekst naukowy wymienił wprost Pana nazwisko w gronie trzech najwybitniejszych w Pana dziedzinie naukowców pokolenia 50-latków. Kilku innych potwierdziło to w rozmowie z nami…

AA: Znam ten tekst, o którym Pan mówi. Ale był on napisany kilka lat temu i nie wiem, czy ów wciąż młody profesor powtórzyłby to samo zdanie w dniu dzisiejszym (śmiech). Każdy lubi być doceniany, a gdy miłe słowa wychodzą spod pióra wybitnego kolegi jest to tym bardziej miłe. Niemniej pamięć o starej akademickiej zasadzie, iż naukowiec jest tak dobry jak jego ostatni wykład i ostatnia publikacja pomaga zachować odpowiedni dystans do samego siebie.

TŁ: A które sukcesy bardziej Pana cieszą? Te indywidualne, czy Łukasiewicz – IPS?

AA: Każdy rodzaj docenienia cieszy. Choć jeśli jestem doceniany indywidulanie w mej dziedzinie nauki (nauki o polityce – przyp. red.), to mam większe poczucie, że rzeczywiście na tę nagrodę zapracowałem. 

TŁ: Pisano o Panu jako kandydacie na urząd wojewody łódzkiego. Instytut miał być przystankiem czy trampoliną? 

AA: Ani jednym, ani drugim. To projekt, w który – jeśli oczywiście pozwolą na to władze Sieci – będę się angażował przez kolejne lata. A w kwestii urzędu… pisać każdy może (śmiech). Natomiast prawda jest taka, iż w Prawie i Sprawiedliwości jest parę osób, które z powodzeniem mogą zająć fotel wojewody i nie ma takiej potrzeby, by partia rządząca sięgała po kandydata bezpartyjnego.

TŁ: No a jak to się ma do kwestii bycia „dyrektorem z nadania PiS”. Tak pisały niektóre dzienniki. Te same media pisały o przynależności Pana do części środowiska obozu rządzącego.

AA. Od razu puentując, trzeba zapytać piszących w ten sposób o motywy i rzetelność. Zwłaszcza kogoś, kto doskonale wiedział, że obsada stanowiska dyrektora Łukasiewicz-IPS rozstrzygnęła się na drodze konkursu. Fajnie posługiwać się insynuacjami, że dyrektor miał należeć do tego czy owego środowiska. Rzetelny dziennikarz takie rzeczy po prostu rozstrzyga i wie, a nie kreuje półprawdy o długoletnim politycznym umocowaniu. Można też insynuować czytelnikom, iż dyrektor nie posiada doświadczenia do kierowania jednostką naukowo-badawczą i pomijać milczeniem fakt, iż zanim przyszedł do IPS z sukcesem funkcjonował na analogicznym stanowisku w innym Instytucie. Tylko czy wtedy można kogoś takiego nazywać rzetelnym dziennikarzem?

TŁ: Co zmieniło wejście IPS do Sieci Łukasiewicz?

AA: W IPS potraktowaliśmy wejście do Łukasiewicza w kategoriach wyzwania i szansy. Mało się mówi o samym Łukasiewiczu i umyka też fakt, iż oprócz nas weszły również dwa inne łódzkie Instytuty – Biopolimerów i Włókien Chemicznych oraz Włókiennictwa. Jako Łukasiewicz-IPS jesteśmy jednym z najmniejszych, ale – biorąc pod uwagę kapitał ludzki – też jednym z najlepszych Instytutów, które weszły do Sieci. Dla nas jest to otwarcie drogi do planowej i systematycznej kooperacji z takimi potęgami nauki polskiej jak warszawski Instytut Technologii i Materiałów Elektronicznych czy poznański Instytut Technologii Drewna, z którymi będziemy współpracować przy zastosowaniu innowacyjnych materiałów w przemyśle meblarskim, a także z wieloma innymi potentatami, jak choćby Instytutem Lotnictwa czy wrocławskim Polskim Ośrodkiem Rozwoju Technologii (PORT). To również możliwość wspólnego udziału w projektach międzynarodowych i wypłynięcia na szerokie wody naukowe. Jestem pewien, że ani ja, ani żaden z pracowników zatrudnionych w ŁUKASIEWICZ-IPS nie powiedział w nauce ostatniego słowa. Mam nadzieję, że dzięki obecności w Sieci Łukasiewicz, spełnią się marzenia moich pracowników o wielkich sukcesach. Biorąc pod uwagę, że przyszło mi kierować najlepszymi z najlepszych, jestem tego niemal pewien.

TŁ: A pandemia koronawirusa nie wpłynie na wasze wyniki?

AA: Tak jak wpłynie na całe społeczeństwo… ktoś kto twierdziłby, że przestój przemysłu w tak długim czasie nie wpłynie negatywnie na gospodarkę i życie społeczne byłby po prostu niemądry. Ale jest jeszcze czas po epidemii. Staramy się jak najlepiej przygotować do tego, co się stanie w momencie normalizacji… czy nam się uda – czas pokaże….

TŁ: A na koniec pytanie z tzw. zupełnie innej beczki. Część bywalców Rockowiska czy Yapy może pamiętać Pana jako czynnego muzyka. Jest szansa, że usłyszymy Pana w „Copyrighcie” czy w „Łodzi Fabrycznej”?

AA: Raczej nie (śmiech)… to już stare dzieje. Z „Copyrightem” byłoby ponadto trudno, choćby z tego powodu, że dwóch moich starszych przyjaciół grywa już w tej lepszej, niebieskiej orkiestrze… Natomiast repertuar „Łodzi Fabrycznej” wykonywany jest obecnie przez grupę „Pod Dudą” i śmiem twierdzić, że nasi młodsi koledzy robią to bardziej profesjonalnie niż my 20 lat temu. 

TŁ. Dziękuję za rozmowę.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.