Sytuacja pogodowa w regionie jest trudna, a jej skutki odczuwają przede wszystkim piesi.
Seria upadków na lodzie
Do godziny 16 strażacy w województwie łódzkim wyjeżdżali już 24 razy do zdarzeń, w których musieli udzielać kwalifikowanej pierwszej pomocy osobom poszkodowanym, zanim na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego.
– Od rana strażacy mają dużo zgłoszeń, w których udzielają pierwszej pomocy. Są to głównie upadki ze względu na śliską nawierzchnię i brak dostępnych ZRM
– informuje bryg. Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy KW PSP w Łodzi.
Strażacy z powiatu zgierskiego pomagali osobom, które przewróciły się na chodniku i nie mogą doczekać się przyjazdu karetki.
– O godzinie 7:34 w Głownie, na ulicy Kopernika, mężczyzna w wieku około 70 lat przewrócił się na chodniku. Ze względu na brak wolnego zespołu ratownictwa medycznego, udzieliliśmy mu kwalifikowanej pierwszej pomocy. Dopiero później przyjechała karetka i zabrała go do szpitala
– relacjonuje sekc. Dominik Wilk, rzecznik prasowy KP PSP w Zgierzu.
Podobna sytuacja miała miejsce w Szczawinie (gmina Zgierz).
– 78-letni mężczyzna wymagał pomocy, ale nie było wolnej karetki. Udzieliliśmy mu wsparcia i czekaliśmy na pogotowie. Ostatecznie trafił do szpitala w Zgierzu
– dodaje rzecznik prasowy zgierskiej komendy.
W samej Łodzi sytuacja nie wygląda lepiej. Strażacy interweniowali m.in. na ulicach Karolewskiej, Pojezierskiej, Chóralnej i Jagiellońskiej.
– Zdarzyło się kilka sytuacji dotyczących oblodzonych chodników lub ulic, gdzie czas oczekiwania na karetkę był na tyle duży, że osoby te wymagały udzielenia pomocy przez nas. Dzisiaj wyjechaliśmy już do 6 takich zdarzeń od rana. Były to osoby w wieku 60+, które wywróciły się na lodzie
– mówi kpt. Łukasz Górczyński, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej PSP w Łodzi.
Za mało karetek?
Zapytaliśmy o dostępność karetek w Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego.
– Jest to niemożliwe, żeby wszystkie 28 karetek były niedostępne
– powiedział krótko Krzysztof Chmiela, dyrektor ds. medycznych WSRM w Łodzi.
Dyrektor nie potwierdził jednak, ani nie zaprzeczył, że występują opóźnienia w dojeżdźie karetek na miejsce zdarzenia, odsyłając nad po szczegóły do łódzkiej dyspozytorni medycznej. Tam jednak również nie uzyskaliśmy wyjaśnień. Odesłano nas z kolei do rzecznika prasowego wojewody łódzkiego, który udzielił nam odpowiedzi.
-Ze względu na duże spiętrzenie zdarzeń dyspozytorzy medyczni dokonywali bieżącej priorytetyzacji zgłoszeń, kierując zespoły ratownictwa medycznego (ZRM) w pierwszej kolejności do pacjentów w stanie nagłego zagrożenia życia. W przypadkach lżejszych urazów, po udzieleniu pierwszej pomocy przez dyspozytora, część pacjentów była kierowana transportem własnym do podmiotów leczniczych z oddziałami urazowo-ortopedycznymi. W sytuacjach, gdy żaden zespół ratownictwa nie był w danej chwili dostępny, zgodnie z zapisami ustawowymi, do osób poszkodowanych przebywających w miejscach publicznych dysponowano jednostki Państwowej Straży Pożarnej – jednostki współpracujące z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego. Współpraca ta, pozwoliła na zabezpieczenie pacjentów i udzielenie im niezbędnej pomocy do czasu dotarcia karetki na miejsce. Mimo zwiększonej liczby zgłoszeń, dzięki uruchomieniu przewidzianych prawem procedur wsparcia, wszyscy potrzebujący otrzymali stosowną opiekę. Liczba ZRM jest stałą liczbą określoną w Planie działania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego dla województwa łódzkiego, a w ramach wsparcia w sytuacjach nadzwyczajnych uruchamiane są jednostki współpracujące z system.
-wyjaśnił Tobiasz Puchalski, rzecznik prasowy Wojewody Łódzkiego
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.