reklama

Znany pub z Łodzi musi zdjąć małe, wiszące szyldy nad chodnikiem. Inaczej właściciel zapłaci wielką karę za... zajmowanie drogi

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Znany pub z Łodzi musi zdjąć małe, wiszące szyldy nad chodnikiem. Inaczej właściciel zapłaci wielką karę za... zajmowanie drogi - Zdjęcie główne
Autor: Pub Keja | Opis: Szyldy wiszą na wysokości ok. 3 metrów nad chodnikiem.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźDwa niewielkie szyldy wiszące na wysokości ok. 3 metrów - nad chodnikiem - przy wejściu do łódzkiego pubu Keja stały się powodem interwencji Zarządu Dróg i Transportu. Urzędnicy uznali, że reklamy zajmują pas drogowy, ponieważ wystają poza elewację budynku. Właściciel lokalu przekonuje, że ręcznie wykonane oznaczenia pasują do zabytkowej architektury, są częścią klimatu tego miejsca oraz zostały zatwierdzone przez konserwatora zabytków. Jak mówi, jeżeli ich nie zdejmie, zostanie ukarany dużą opłatą.
reklama

"To element klimatu tego miejsca"

Właściciel tawerny i pubu Keja przy ul. Kopernika nie ukrywa, że decyzja urzędników jest dla niego niezrozumiała. Podkreśla, że szyldy nie są przypadkowymi reklamami, lecz zostały wykonane ręcznie i dopasowane do charakteru budynku. Jak zaznacza, na ich montaż uzyskano zgodę konserwatora zabytków.

- Dla urzędników nie jest ważne, że szyldy są estetyczne, współgrają z obiektem i mogą nawet stanowić jego integralną część, bo mamy zgodę od konserwatora zabytków. Cała reklama była ręcznie wykonana i nawiązuje do stylu budynku i tamtych czasów. Liczy się tylko, że zajmują drogę

- mówi nam właściciel pubu Keja.

Keja działa w Łodzi od 21 lat. Lokal organizuje liczne koncerty i ma stałą publiczność. Właściciel uważa, że niewielkie oznaczenia lokalu nie powinny być traktowane tak samo jak wielkoformatowe reklamy komercyjne. Dwa szyldy zostały zawieszone przez niego jakiś czas temu i znalazły się na celowniku urzędników. 

reklama

Prawie 5 tys. zł rocznie za dwa szyldy

Największe zastrzeżenia właściciela budzi wysokość opłaty. Jak wylicza, dwa szyldy mają wymiary około 30 na 40 cm każdy. Właściciel szacuje, że pozostawienie obu oznaczeń mogłoby kosztować ponad 12 zł dziennie, czyli ok. 4,7 tys. zł w skali roku. Według informacji, które otrzymał, przy naliczaniu opłaty obowiązuje minimalna powierzchnia jednego metra kwadratowego, co jest w jego ocenie kolejnym absurdem.

- Ja mógłbym zapłacić opłatę od faktycznej powierzchni, czyli za te 0,12 metra kwadratowego, ale usłyszałem od pań z urzędu, że metr kwadratowy to minimum. Metr kwadratowy kosztuje ok. 6 zł brutto dziennie za jeden szyld. Gdyby było to liczone od faktycznej powierzchni to wychodziłoby ok. 1,5 zł dziennie. 

reklama

- relacjonuje właściciel. 

Jak zaznacza, opłata na poziomie kilkuset złotych rocznie byłaby dla niego łatwiejsza do zaakceptowania. Kwota zbliżająca się do 5 tys. zł to już jednak poważny wydatek. 

Stanowisko urzędników

Wiktor Stańczyk z Zarządu Dróg i Transportu wyjaśnił, że kontrole tego rodzaju wynikają z przepisów dotyczących zajmowania pasa drogowego.

- Zgodnie z decyzją Najwyższej Izby Kontroli takie kontrole oraz nałożone w ich konsekwencji kary finansowe są zasadne. Co do zasady wszystko, co przylega do elewacji i choćby w drobnym stopniu odstaje na pas drogowy, zajmuje go

- tłumaczył Stańczyk w rozmowie z Radiem Łódź.

W praktyce oznacza to, że znaczenie ma nie tylko to, czy reklama stoi na chodniku, ale również to, czy wystaje nad przestrzeń należącą do pasa drogowego.

reklama

Właściciel pubu: chciałbym, żeby ktoś przemyślał te przepisy

Właściciel pubu Keja przyznaje, że nie zamierza angażować dużych środków w długą batalię prawną. Chciałby jednak, aby sprawa zwróciła uwagę na sposób naliczania opłat za niewielkie szyldy informujące o działalności prowadzonej w danym miejscu.

- Im więcej będziemy o takich rzeczach mówić, tym może kiedyś trafimy do kogoś decyzyjnego, kto to przemyśli. Prowadzę Keję od 21 lat i takich absurdów mógłbym pewnie wymienić kilkanaście 

- mówi właściciel. 

Sprawa sprowadza się do dwóch niewielkich oznaczeń, ale dla właściciela lokalu stała się też przykładem szerszego problemu: przepisów, które - jego zdaniem - nie uwzględniają dostatecznie różnic między małym szyldem a dużą reklamą. Właściciel Keji uważa, że problemem jest brak rozwiązań pośrednich, które pozwalałyby inaczej traktować niewielkie lokale i duże obiekty komercyjne. 

reklama

- Szkoda, że jesteśmy traktowani tak samo jak komercyjne obiekty na stadionach, gdzie wiszą wielkie banery i w grę wchodzą zupełnie inne pieniądze. Nasze szyldy są estetyczne, pasują do miejsca i po prostu informują, gdzie znajduje się pub. To jest baner informujący o miejscu i zgodnie z tym, co ja znalazłem w internecie, nie powinno być opłaty, jeżeli takie coś wisi w miejscu prowadzenia działalności i tylko pokazuje nazwę miejsca

- podsumował właściciel pubu. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo