Reklama

Reklama

Trudna sytuacja ŁKS-u przed arcyważnym meczem z liderem Fortuna 1 Ligi

Opublikowano: pt, 4 gru 2020 21:32
Autor:

Trudna sytuacja ŁKS-u przed arcyważnym meczem z liderem Fortuna 1 Ligi - Zdjęcie główne

Trudna sytuacja ŁKS-u przed arcyważnym meczem z liderem Fortuna 1 Ligi

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Łódzki Klub Sportowy jest ostatnio w beznadziejnej formie. Ełkaesiacy przegrali trzy z ostatnich czterech spotkań, kolejny mecz wydaje się najtrudniejszym z dotychczasowych. Często jednak to właśnie takie spotkania są najlepsze na przełamanie. Jak coś sobie udowadniać w starciu z najlepszymi. 

Łódzki Klub Sportowy mknął, jak burza przez rozgrywki Fortuna 1 Ligi od samego początku. Na dzień dobry pokonał na wyjeździe Odrę Opole aż 4:0. Odrę, która znajduje się obecnie dość wysoko bo na siódmej pozycji.  Kiedy 14 listopada łodzianie na wyjeździe z dużą swobodą ogrywali GKS Jastrzębie niewielu było takich, którzy przeczuwali kryzys ŁKS-u. Ten jednak nadszedł i to z hukiem. Porażka z Radomiakiem, remis z Puszczą i dwie przegrane, najpierw z Górnikiem Łęczna, później z Miedzią Legnica. ŁKS z drużyny, która robiła co chciała na zapleczu ekstraklasy zmienił się w ekipę, która zupełnie nie potrafi poukładać sobie gry, nie ma żadnego planu na rywala, a na dodatek popełnia proste błędy w obronie. 

!reklama!

Podopieczni Wojciecha Stawowego do meczu z Radomiakiem byli drużyną z najszczelniejszą defensywą w całej stawce. ŁKS w połowie listopada miał stracone zaledwie cztery bramki. Dzisiaj gra w destrukcji klubu z al. Unii wygląda, jakby broniła się wycieczka szkolna, a nie zawodnicy, którzy do tej pory wprost imponowali umiejętnościami i pewnością siebie. Kibice oglądając w telewizji spotkania z Puszczą, czy Miedzią, które ŁKS rozgrywał na swoim obiekcie, tylko łapali się za głowy, kiedy widzieli co dzieje się w grze obronnej. Łodzianie w ostatnich czterech grach stracili aż 11 goli, co pokazuje tylko, jak wielki jest obecnie problem z obroną dostępu do własnej bramki. 

Ofensywa Łódzkiego Klubu Sportowego wygląda dużo lepiej, ale także nie jest to ten poziom, którzy Rycerze Wiosny prezentowali jeszcze miesiąc temu. Gracze prowadzeni przez trenera Stawowego nadal są najskuteczniejszą drużyną w lidze z 36 golami na koncie. Ełkaesiacy strzelili też 7 bramek w ostatnich dwóch spotkaniach przy al. Unii, to prawda. Sytuacja jednak pokazuje, że gdy przychodzi grać z drużynami z czuba tabeli, biało-czerwono-biali nie za bardzo mają pomysł na przebicie się przez zasieki obronne przeciwników. Do tej pory łodzianie rozegrali cztery mecze z drużynami, które zajmują obecnie miejsca dające baraże o awans. Ile bramek strzelili w tym czasie podopieczni Wojciecha Stawowego? Trzy. Trzy bramki, wszystkie w ostatnim przegranym pojedynku z Miedzią, która zajmuje 6. miejsce. Odejmując od tego bramkę, która została strzelona przez Drago Srnicia, albo jak kto woli bramkę, która tak naprawdę była strzelona bardziej Drago Srniciem niż przez Srnicia, mowa tutaj oczywiście o sytuacji, w której golkiper Miedzi wybijając futbolówkę trafił nią w plecy Serba, a ta szczęśliwie wpadła do siatki lobując bramkarza z Legnicy, ŁKS wypracował sobie tylko 2 gole w czterech grach ze ścisłą czołówką ligi. Pozostałe starcia to mecze z Arką Gdynia, Radomiakiem i Górnikiem Łęczna, które kończyły się odpowiednio wynikami: 0:0, 0:1 i 0:2. 

Najbliższy rywal, drużyna z Niecieczy jest w dużo lepszej dyspozycji od łódzkiego zespołu, choć też ostatnio nieco wyhamowała. Podopieczni Mariusza Lewandowskiego w ostatnich dziesięciu spotkaniach przegrali tylko raz. Miało to miejsce 30 października w pucharowym spotkaniu z rewelacją tego sezonu ekstraklasy, Rakowem Częstochowa. Z pozostałych dziewięciu ostatnich konfrontacji Termalica wygrała siedem i zremisowała dwa. Liderzy Fortuna 1 Ligi podzielili się punktami w dwóch ostatnich kolejkach z Puszczą i GKS-em Tychy. W obu przypadkach padł bezbramkowy remis. Termalica niejako wyciągnęła pomocną dłoń ŁKS-owi, bowiem łodzianie mimo ostatniej fatalnej serii tracą tylko 3 punkty do liderujących rywali. To co zwraca uwagę w drużynie z Niecieczy to bardzo szczelna defensywa. Tylko 6 straconych bramek w 15 rozgranych meczach robi wrażenie. Ale pocieszeniem dla kibiców ŁKS-u może być przykład ich własnej drużyny, która do niedawna mogła się pochwalić jeszcze lepszą obroną od Termalici. 

Ostatnie bezpośrednie starcia między obiema drużynami miały miejsce w 2018 roku przed awansem ŁKS-u do PKO BP Ekstraklasy. Wtedy na szczeblu 1 ligi dwukrotnie padł remis 1:1. W pierwszym starciu, na wyjeździe do siatki rywali trafił Jan Sobociński, a w rewanżu przy al. Unii golem popisał się Rafał Kujawa. 

Zawodników prowadzonych przez trenera Stawowego na pewno czeka niełatwe zadanie. Dodatkowo Rycerze Wiosny przystąpią do tego spotkania bez sześciu piłkarzy, u których wykryto obecność koronawirusa. Sytuację kadrową ŁKS-u pogarsza także brak napastnika. Zawieszony za kartki jest Samuel Corral, a kontuzjowany z kolei wciąż jest Łukasz Sekulski. W linii obrony nie zobaczymy prawdopodobnie Jana Sobocińskiego, który w spotkaniu z Miedzią zszedł z murawy w 36. minucie meczu z powodu kontuzji. 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - ŁKS Łódź
sobota, 5 grudnia,  godz. 12:40
Nieciecza 199, Żabno

Polecamy: ŁKS-owi w spotkaniu z Miedzią zabrakło odpowiedzialności
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.