Reklama

Reklama

Do zabytkowej willi wróciły libacje. „Sprawa ochrony zabytków w Łodzi jest rażąco zaniedbywana”

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź O zabytkowej willi Allarta zrobiło się głośno po włamaniu do obiektu w roku 2019. Oprócz kradzieży przedmiotów wpisanych do ewidencji zabytków, złodzieje dokonali wielu zniszczeń. O sytuacji budynku alarmuje jeden z łódzkich społeczników. Obiekt wciąż nie jest bezpieczny, a apele do radnych o interwencje w tej sprawie do tej pory pozostały bez odzewu.

Reklama

Zabytkowa willa przy ul. Wróblewskiego. Po głośnym włamaniu niewiele się zmieniło 

Klasycystyczna willa francuskiego fabrykanta Leona Allarta została wybudowana w końcówce XIX wieku. W okresie PRL-u obiekt przeszedł w ręce państwa. Po roku 1989 budynek przejęła firma farmaceutyczna Hurtap, a następnie kupił ją prywatny właściciel. 

O willi przy ul. Wróblewskiego zrobiło się szczególnie głośno we wrześniu 2019 roku, kiedy z obiektu skradziono zabytkowe ruchomości: ręcznie zdobiony mosiężny żyrandol, dziewięć XIX-wiecznych klamek do drzwi, 47 ręcznie wykonanych zdobień balustrady oraz dwie baterie umywalkowe. Niestety oprócz kradzieży, sprawca dokonał też zniszczeń.  

– Sprawa obiektu przykuła moją uwagę już mniej więcej w 2012 roku, kiedy zacząłem interesować się Łodzią z perspektywy fotografii. Od 2018 roku intensywnie kontroluję sytuację budynku. Wtedy, za zgodą właściciela, wszedłem do środka i dowiedziałem się, że trwają przygotowania do remontu willi – mówi łódzki społecznik Radosław Redman Stępień, który monitoruje sytuacje zabytków, opuszczonych i trudnodostępnych obiektów na terenie Łodzi. 

Po jakimś czasie społecznik dowiedział się, że za zgodą właściciela obiektu w środku odbywają się wydarzenia – m.in. osiemnastka i inne imprezy. Niedługo później doszło do słynnego włamania. Po tym incydencie zamurowano wejście do obiektu. Niestety niedługo później znaleziono inny sposób na nielegalne dostanie się do wnętrza willi. 

Willa Allarta w Łodzi. Społecznik apeluje o działania w sprawie ochrony zabytku 

Choć prawnie willa posiada właściciela, w praktyce willą nikt się nie opiekuje – zabytkowi cały czas grozi niebezpieczeństwo. 

– Około dwa miesiące temu znów dostałem informację, że wnętrze obiektu jest kompletnie niezabezpieczone. Widać ślady po libacjach alkoholowych i innych tego typu wydarzeniach. Niestety z właścicielem nie ma kontaktu. Ostatni raz odebrał ode mnie telefon mniej więcej w 2020 roku – opowiada społecznik.

Aktywista podkreśla, że podejmował interwencje w sprawie zabezpieczenia budynku. Niestety żadna z nich nie doczekała się odzewu. 

– Sprawa bulwersuje mnie, ponieważ większość łódzkich willi bezpowrotnie straciło swój oryginalny wystrój. W tym budynku wciąż znajduje się niezwykle cenny witraż z 1926 roku. Prawda jest taka, że okolica nie jest specjalne bezpieczna – tłumaczy Radosław Redman Stępień. – Niewiele brakuje do tego, żeby ktoś wszedł do willi i np. pod wpływem jakiś środków odurzających lub alkoholu, choćby „dla zabawy” postanowi zniszczyć te zabytkowe elementy. Byłem już świadkiem wielu takich sytuacji na terenie Łodzi

Nasz rozmówca zaznacza, że nie wymieni z nazwiska osób, którym wcześniej sygnalizował sprawę konieczności zainterweniowania w sprawie ochrony zabytku. Niestety spotkał się z całkowitym brakiem reakcji na swój apel. 

– Nie będę publicznie pogrążał tych osób, ale zgłaszałem się w tej sprawie do wielu radnych, ponieważ odpowiedzialność za takie sprawy należy również do nich. Oczywiście bez żadnej reakcji. Osobiście uważam, że sprawa ochrony zabytków w Łodzi jest rażąco zaniedbywana. Urbanistyka to nie tylko sprawa dróg, ale również kwestia opieki nad zabytkami – zaznacza.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy