Reklama

Oglądanie filmów szkodliwe dla środowiska?

Autor:
k.s.
2019-08-19 19:00 Aktualizacja: 2019-08-19

Przenosząc dane do chmury można z jednej strony zaoszczędzić nawet blisko 40 proc., ale też pomóc środowisku. Czy wiecie dlaczego?

fot. Pixabay fot. Pixabay

Oglądanie filmów szkodliwe dla środowiska?

Transmisja i oglądanie filmów online generuje 300 mln ton dwutlenku węgla rocznie.
Szybkie dzwonienie na WhatsApp, przesyłanie zdjęć do chmury, wysyłanie dziesiątek wiadomości e-mail dziennie, oglądanie krótkiego klipu na YouTube to tylko część codziennego cyfrowego życia. Jednak niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że odbija się to na całym środowisku. O ile np. udział lotnictwa w globalnej emisji dwutlenku węgla szacuje się na około 2,5 proc., to już globalny transfer danych i niezbędna infrastruktura daje łącznie już 4 proc. Przenosząc dane do chmury można z jednej strony zaoszczędzić nawet blisko 40 proc., ale też pomóc środowisku.

– Internet przyczynia się do globalnego ocieplenia, bo generuje bardzo dużo dwutlenku węgla, ponad 2 proc. całości jest generowanych właśnie przez internet. Chyba nawet do końca sobie nie zdajemy sprawy z tego, jak dużo energii pochłania korzystanie z internetu na co dzień. Proste działanie w przeglądarce generuje nam 7 gramów dwutlenku węgla, a wysłanie e-maila z załącznikiem do 50 gramów – wylicza w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Marcin Zmaczyński, dyrektor marketingu w firmie Aruba Cloud na Europę Środkowo-Wschodnią.

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez paryski think tank The Shift Project technologie cyfrowe przewyższyły nawet przemysł lotniczy pod względem emisji dwutlenku węgla. Podczas gdy udział lotnictwa w globalnej emisji dwutlenku węgla szacowany jest na około 2,5 proc., to już niemal 4 proc. emisji dwutlenku węgla generuje globalny transfer danych wraz z niezbędną infrastrukturą. W 2025 roku może to być już nawet 8 proc.

Oglądanie klipu na Youtube, wysyłanie e-maili, szybkie dzwonienie na WhatsApp, to stała część codziennego cyfrowego życia niemal każdego człowieka, ale ruch internetowy na całym świecie może się jednak w ogromnym stopniu przyczyniać do zmian klimatu.

– Wyszukiwanie jednego hasła w Google generuje nam tyle śladowego dwutlenku węgla, ile np. zagotowanie wody w dzbanku elektrycznym. To może małe sumy, ale kiedy pomnożymy to przez liczbę użytkowników internetu, czyli około 2,5 mld, to tworzą nam się gigantyczne sumy. Ma to konkretny wpływ na środowisko naturalne – ocenia Marcin Zmaczyński.

Szczególnie przesyłanie filmów online wymaga dużej liczby danych. W 2018 roku ruch online związany z wideo był odpowiedzialny za ponad 300 mln ton dwutlenku węgla, a jest to mniej więcej tyle, ile w ciągu roku produkuje Hiszpania. Im wyższa rozdzielczość filmu, tym więcej wymaga danych. Jak podaje The Shift Project - 10 godzin filmu w wysokiej rozdzielczości pochłania więcej bajtów niż wszystkie anglojęzyczne artykuły w Wikipedii razem wzięte. Przechodzenie na filmy w coraz wyższej rozdzielczości (np. 8K), przyczyni się do dalszego zwiększania emisji.

– Najwięcej dwutlenku węgla generuje tzw. streaming wideo. Z roku na rok jakość plików, które oglądamy, staje się coraz lepsza. Oglądamy je już często w 4K albo Ultra HD. To są potężne ilości danych, które są konwertowane, i ta tendencja będzie rosła, bo coraz więcej konsumujemy obrazów w postaci filmów wideo niż czytanego internetu – przypomina ekspert.

Coraz bardziej popularne usługi wideo na żądanie, takie jak Netflix, stanowią niemal jedną trzecią z 300 mln ton dwutlenku emitowanych poprzez ruch internetowy, a np filmy pornograficzne oglądane online – kolejną jedną trzecią. Tak więc, oglądanie filmów pornograficznych generuje niemal tyle dwutlenku węgla rocznie, ile emitują takie kraje jak Bangladesz, Belgia, czy Nigeria.

Jak mówi ekspert, z internetu warto jednak korzystać z głową. Nie chodzi o całkowitą rezygnację z dobrodziejstw cyfrowego świata, ale racjonalne podejście do infrastruktury, np. lepiej odinstalować aplikacje, które służą do zabijania czasu, a niekoniecznie są do czegokolwiek potrzebne. Warto pamiętać, że wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na dane, coraz więcej będziemy też płacić za prąd. To istotne zwłaszcza dla przedsiębiorstw, przede wszystkim w kontekście uwolnienia cen prądu.

– Według badań Pike Research, przy przenoszeniu swojej infrastruktury do chmury obliczeniowej można uzyskać oszczędności do 38 proc. – zaznacza Zmaczyński.

Korzystanie z chmury może być także bardzo ekologiczne, ważne przy tym jest oczywiście to, jak pozyskiwana jest energia w centrach danych.

– Warto wybierać takie centra danych, które są maksymalnie zoptymalizowane pod kątem wykorzystania energii i ciepła, które generuje energia. Takie centra danych pozwalają zmniejszyć koszty energii, chmura bierze prąd z centrów danych, które są budowane najczęściej od samego projektu w sposób zoptymalizowany pod kątem oszczędności energii – zaznacza przedstawiciel Aruba Cloud.

Eurostat podaje, że obecnie w Unii Europejskiej z usług chmurowych korzysta ponad 26 proc. przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 osób. W Polsce jest to zaledwie 11,5 proc. Dla porównania  w mniejszym kraju, jakim jest np. Finlandia – 65 proc.


Źródło: Newseria.pl

Abstrahując od rzeczywistego procentowego udziału człowieka w sumarycznej produkcji dwutlenku węgla, trzeba zauważyć, że aspekt ekonomiczny jest tutaj dla przedsiębiorców niezwykle istotny. Trudno natomiast podejrzewać, że przeciętny Kowalski nagle zmieni przyzwyczajenia i przestanie oglądać filmy z przyczyn ekologicznych…

O efektywnym wykorzystaniu chmury obliczeniowej w polskich organizacjach pisał m.in. łodzianin, dr Piotr Czerwonka (Zastosowanie chmury obliczeniowej w polskich organizacjach – Wydawnictwo Biblioteka, Łódź 2016)

 

Reklama
Reklama
Reklama