Piękna ta nasza Łódź w całej rozciągłości… [FELIETON]

Autor:
Tomasz Talaga
2019-08-06 20:48
Patrzę i nadziwić się nie mogę: jak prawdziwe jest to miasto (fot. Tomasz Talaga)

Patrzę i nadziwić się nie mogę. Właśnie spoglądam przez okno z naszej nowej siedziby redakcyjnej. Czwarte piętro. Na zewnątrz piękne słońce oplata promieniami pejzaż sąsiednich kamienic. Delikatnie pieści światłem ledwie trzymającą się, drżącą pajęczynę dachów, zmurszałych okien, szyb powybijanych. Jaka ekspresja, jakie napięcie!

Ten widok musi wbić w zadumę. Jeżeli czyni to ze mną, człowiekiem tutaj urodzonym, wychowanym we wczesnym dzieciństwie na rogu Wschodniej i Jaracza, to jakie wrażenie musi robić na przybyszach z zewnątrz? Jakie emocje, jakie fascynacje wzbudza, jakie skojarzenia podsuwa wrażliwej wyobraźni turystów, poszukiwaczy miejsc niezwykłych? Widok prawdziwy do bólu, chwytający za gardło, rzucający na kolana. Czyż Łódź nie krzyczy przez to miejsce: „zobaczcie, kim jestem!”?

Na początku niecnie zacząłem dworować sobie z tego miejsca. Potem jednak umilkłem, wydobywając z siebie oznaki szacunku. Przecież tutaj mieszkali kiedyś ludzie (mam nadzieję, że obecnie nikt tam nie pomieszkuje, bo mógłby zburzyć harmonię i ciszę tego szczególnego miejsca). Mieli tu swoje wymarzone M, codziennie wracali tu po pracy by odetchnąć nieco i cieszyć się zaciszem rodzinnego życia. Tutaj się kochali, tutaj szukali szczęścia na tym łez padole. To miejsce było ich Ziemią Obiecaną, kawałkiem podłogi dla siebie. 

Pięknie to dzisiaj wygląda. Zastygłe mozaiki pęknięć, obdartych tynków niczym zmarszczki na suchej twarzy staruszka. Głębokie bruzdy i delikatne siateczki. Mikro i makro urazy nabyte na przestrzeni dziejów szalonego miasta pełnego kontrastów. Miasta pieniądza i biedy, miasta walki, zwycięstwa i porażki, prosperity i bankructwa. Miasta nowoczesnych przestrzeni biurowych sąsiadujących z… no właśnie, jak nazwać to niesamowite sąsiedztwo?

Taka jest Łódź właśnie. Piękna w całej swej rozciągłości. Polubiłem to zdjęcie od pierwszego wejrzenia, przebiłem wzrokiem zewnętrzną powłokę by, niczym Rentgen, zobaczyć więcej i głębiej. Zobaczyć to, co pozornie niewidoczne. 

Tak frapujące i niebanalne miejsce znajduje się w samym ścisłym centrum Łodzi, przy jednej z najbardziej uczęszczanych ulic, gdzie ruch samochodowy, pieszy i tramwajowy codziennie rozlewa się szerokim strumieniem. Tysiące mieszkańców i przybyszów każdego dnia może dotknąć wzrokiem tę niesamowitą powierzchnię. Wystarczy tylko w odpowiednim momencie podnieść głowę i, przy odrobinie szczęścia, mając dobre oświetlenie, tak ja dzisiaj, przeżyć olśnienie. Tak prawdziwej Łodzi dawno już nie widziałem…

0.23004817962646